Anna Goluba

Wpisy z tagiem: proces poznawczy

środa, 25 maja 2016

W ramach projektu Butterfly Dream, którego autorem jest Chen-ou Liu, został opublikowany i przetłumaczony na język chiński mój utwór, który po raz pierwszy zagościł na łamach The Mainichi Daily News siedem lat temu:


Mountain climbing
With every step the silence
Is deeper and deeper

The Mainichi Daily News, 15 maja 2009 r.




piątek, 20 listopada 2015

Swoboda.
Jedna z tych rzeczy, która może zostać odebrana zanim dobrze się ją poznało lub w ogóle poznało. Bo można jej nie poznać wcale. Nie zaznać.
Swoboda w zachowaniu, w okazywaniu uczuć, w wypowiadaniu tego, co się myśli. Swoboda bycia. Sobą.
Odebrana zanim się jej zaznało, jak wszystko, co zniknęło zanim się zrodziło, może być bardzo trudna do odzyskania.
Dlatego ten tekst jest przeznaczony głównie dla rodziców. Dla tych z Was, którzy zaczynają się orientować, że Wasza relacja z dzieckiem uległa pewnemu usztywnieniu, jakby odśrodkowemu zahamowaniu, a Wy nie wiecie, czemu tak się stało.
Łatwo to jednak ustalić. Trzeba zapytać siebie - dlaczego moje dziecko nie ma ochoty uczestniczyć w zajęciach na które je zapisuję, dlaczego nie chce spędzać czasu w taki sposób w jaki mu proponuję? Przecież to byłoby dla niego najlepsze.
Na pewno?
Najlepsze, tak naprawdę, dla kogo?
W tym momencie może zacząć budzić się Twoja świadomość. Jeśli bowiem uważasz, że to, co proponujesz dziecku jest dla niego najwspanialsze, że Ty zawsze o tym marzyłeś...Zatrzymaj się. Jesteś już w domu. W domu przebudzonej świadomości, musisz teraz tylko rozpoznać, co tu dają :-)
Ty marzyłeś. To Ty marzyłeś.
Nie jesteś swoim dzieckiem, ani ono nie jest Tobą. Twoje dziecko nie musi marzyć o tym samym, o czym marzyłeś Ty. Nie dość na tym. To, co kiedyś było dla Ciebie równie ważne, jak oddech, dla niego może być całkiem obce, a czasem nawet odpychające, tłamszące...
Zamiast więc wpychać dziecko w SWOJE rozmaite wizje dotyczące jego obecnego, a zarazem przyszłego życia, bo każda obecna chwila jest zalążkiem tak przeszłej, jak i następnej, wysłuchaj go. Zapytaj, czy odpowiada mu to ubranie, które na niego zakładasz? Zapytaj, czy na pewno chce chodzić na kurs tańca lub jakikolwiek inny? A może po prostu zapytaj, co go interesuje. Jeśli jednak zabierzesz mu swobodę ruchów, rozumianą w szerokim znaczeniu tego słowa, swobodę przejawiania jego jestestwa... Nie zdziw się, jeśli któregoś dnia, najpierw jako już trochę starsze, coraz bardziej świadome siebie dziecko, a potem już jako dorastający, wreszcie dorosły człowiek, w pewnej chwili zniknie. Nawet jeśli będzie tuż obok Ciebie, nie będziesz w stanie go wyczuć, dosięgnąć, w żadnej sprawie, ani prośbą, ani groźbą. Bo ktoś, komu odebrano swobodę przejawiania się, pozostanie zamknięty - siłą rzeczy. To zamknięcie, z upływem czasu, będzie się coraz bardziej uszczelniać, a wewnątrz niego będą narastać, ogromnieć sprawy, talenty, potrzeby, pragnienia, które nieuwolnione wtedy, gdy była ich pora, stopniowo zaczną wynaturzać się, zaprzeczać same sobie... Z tego, co mogło być dobre, życiodajne, twórcze, zrodzą się dziwne twory - najpierw na poziomie energetycznym, ponieważ jednak nic nigdy na nim nie pozostaje, tylko zaczyna się zagęszczać, a potem materializować, ważny jest czas.
Więc pomyśl. Zacznij słuchać. Słuchaj uważnie tj. w stanie otwartości. Tak, jak pewnie nigdy nie wysłuchano Ciebie, inaczej przecież nie próbowałbyś  niczego dziecku (nieświadomie) narzucać.
Słuchanie, na początku, sprawi Ci trudność. Będziesz musiał bowiem odstawić wszystkie swoje filtry tj. przekonania, zasady z którymi dorastałeś i z których nie wszystkie są Twoje, nie synchronizują z twoim wnętrzem. Będziesz musiał oddzielić jedne od drugich. Te, które nie są twoje będą bardziej napierały na Twój sposób myślenia, po tym je rozpoznasz. Kiedy zaś już zostaniesz z tym, co według Ciebie jest jedynie słuszne i na pewno Twoje, to też będziesz musiał odstawić wsłuchując się w pragnienia i potrzeby Twojego dziecka. Nie jesteś bowiem w stanie szybko rozpoznać co z tego, co teraz wyznajesz, i co pozwala Ci funkcjonować, stanowi składową systemu asekuracyjnego umożliwiającego ci przetrwanie mające niewiele wspólnego z życiem. Takie rozpoznanie to złożony proces, niejednokrotnie wydłużający się w czasie, w dodatku nieco podstępny w swym charakterze. Utrwalone struktury energetyczne nie poddają się łatwo, tymczasem Twoje dziecko dopiero rozpoczyna swoją drogę.
Kiedy więc postanowisz go wysłuchać, odstaw na bok wszystko.
Wtedy samoistnie się otworzysz. I to nie tylko na tę jedną, kilka, czy wiele rozmów z dzieckiem. Otworzysz się całkowicie, nic bowiem nie dzieje się na jednej płaszczyźnie. Tak, jak w Tarocie każdy, opowiadający o twoim życiu, układ kart, nigdy nie jest jednopoziomowy, tak, i analogicznie, nasza psyche, aktywizuje się zawsze na wielu poziomach równocześnie. Na wielu poziomach synchronicznie żyjemy, odczuwamy, myślimy. Stan całkowitego otwarcia spowoduje więc otwarcie u ciebie tego, co kiedyś zostało zamknięte. Może nie od razu, ale... Nigdy nie jest za późno. Bo czas, owszem, jest ważny. Ale po pierwsze - jest umowny. A po drugie - powiedzieć o nim, że jest linearny, to duże uproszczenie.
Ciągle jesteś tamtym dzieckiem.
Nie projektuj go jednak na swoje własne, bo każda taka projekcja jest zaprzeczeniem życia i hamuje jego przepływ.
Słuchaj. A potem działaj według tego, co usłyszysz. Niezależnie od tego, jakie to ci się wyda. Nie znasz tego. Nigdy nie zaistniało to w Twojej głowie tj. nigdy nie było Twoim marzeniem, pragnieniem. Wysłuchaj, zadziałaj adekwatnie. Potem obserwuj uważnie to, co się będzie działo. Zdziwisz się, jak piękne może być to, wobec czego nie ma się żadnych oczekiwań.

poniedziałek, 05 października 2015

Twórczość jest wynikiem bezpośredniego przeniknięcia rzeczywistości do samych trzewi. Stąd tworzyć oznacza sięgać w głąb - w głąb siebie, do świata, który z zewnątrz tam właśnie zapadł i domaga się przefiltrowania przez danego twórcę, częstokroć, a być może nawet nigdy, nie pytając go o zdanie tj. nie pytając czy jest tworzeniem zainteresowany, czy chce się tym zajmować. Stąd również, tak naprawdę, nie da się rozróżnić czy twórca jest faktycznie twórcą, czyli kimś, kto w jakimkolwiek bądź sensie lub na jakimkolwiek poziomie zachowuje swoją niezależność, autonomię, czy też jest narzędziem... - nie da się tego rozróżnić, ponieważ jest on jednym i drugim równocześnie.
Już sam zaś fakt, że łączy w sobie to, co pozornie wydaje się nie do połączenia, a nawet wzajemnie, teoretycznie, powinno się wykluczać, stanowi przejaw siły psychofizycznej, znacznej odporności mentalnej, intensywnego przepływu energetycznego, któremu twórca potrafi się poddać, panując jednocześnie nad nim i nad sobą - inaczej nie byłby w stanie tworzyć. Ze swoich wypraw w głąb wracałby w najlepszym razie z pustymi rękami, w najgorszym - w pomieszaniu emocjonalnym i umysłowym, często oficjalnie kwalifikowanym jako obłęd. Jednak o tym, który powraca z jakąś wartością dodaną, uzyskaną dzięki niezwykłej przytomności umysłu, ostremu intelektowi, sprawnie funkcjonującej świadomości rozróżniającej, śmiało możemy powiedzieć, że jest właśnie twórcą - kimś równocześnie wrażliwym i silnym.
Nie rozumiem więc dlaczego np. o poetach mówi się, że są ludźmi nie mającymi kontaktu ze światem, oderwanymi od rzeczywistości, uwznioślonymi, etc. Poeta stąpa przecież po ziemi twardo, jak mało kto; nie dość bowiem, że stąpa, to jeszcze z tego stąpania wyciąga wnioski, widzi w tym stąpaniu to, co w nim jest immanentnie zawarte, a jednak dostrzegalne dla niewielu, widzi też ziemię pod swoimi stopami, i to tak dokładnie, jakby w ogromnym przybliżeniu - dostrzega bowiem jej skład, strukturę, i w związku z tym niejednokrotnie potrafi przewidzieć, czyli zobaczyć wcześniej niż inni, czy ta ziemia, aby przypadkiem za jakiś czas się nie otworzy, czy też jednak, w swej łaskawości, zechce utrzymywać i nieść nas dalej. Wszak nie bez kozery wyraz "wieszcz" oznacza nie tylko poetę, ale również proroka.
Nie można zatem być poetą będąc li tylko kimś wrażliwym; tej wrażliwości zawsze musi towarzyszyć moc, odporność wobec treści, które przez siebie się filtruje.

poniedziałek, 30 marca 2015

Ezoteryka jest wiedzą, która opiera się na umiejętności odczytywania rzeczywistości fizykalnej - materialnej poprzez Ducha - poprzez jego przesłania zawarte w znakach i symbolach w tejże rzeczywistości przejawiających się, występujących i wbrew pozorom - ogólnie dostępnych, lecz dostępnych tylko dla tych, którzy tę umiejętność w sobie pielęgnują, pamiętają o niej, dbają by ciągle była poruszana, wzbudzana, poprzez różne zdarzenia, obserwacje i doświadczenia z ich życia. Można przyjąć, że skoro ową umiejętność ma choć jeden człowiek na świecie, ma ją i drugi, trzeci, a zatem jest to zdolność człowiekowi przynależna. Niektórzy jednak ludzie tak skutecznie ją w sobie tłumią, tak usilnie się jej wypierają i za wszelką cenę starają się nie dopuścić jej do głosu, iż wydaje się, że ta umiejętność w żadnym stopniu ich nie dotyczy.
Praktyczne zaś wykorzystanie tej umiejętności, umiejętności dostrzegania w codziennej rzeczywistości przejawów Ducha, to magia. Magia, która nie zna wieku, która zawsze jest współczesna, gdyż wynika z samej natury rzeczy, z potencjału w niej zawartego. Dlatego tak bardzo śmieszą mnie i zdumiewają poglądy typu "magia to przeżytek", "tam, gdzie jest postęp techniczny nie ma miejsca na magię", itp. Nie byłoby żadnego wynalazku, postępu, odkrycia, gdyby człowiek nie potrafił uchwycić Ducha w materii, a następnie uwolnić go tj. aktywować go w taki sposób, jaki jest mu w danej chwili najbardziej potrzebny. Ktoś, kto nie potrafi tego dostrzec, jest zwykłym ignorantem. Ignorant z przynależnymi mu z kolei klapkami na oczach jest niestety niebezpieczny - szkodliwy nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Pewność z jaką zwykle przekazuje to, co dla niego samego jest objawieniem, udziela się i nie pozostawia innym ludziom, w danej chwili słabym i szukającym swojej drogi, wolnej przestrzeni na zastanowienie, wpędzając ich w takie same ograniczenia, jakich wyznawcą i zarazem antytwórcą, jest rzeczony ignorant.

środa, 07 stycznia 2015

Nieustająco fascynuje mnie twórczy proces; pisałam już o tym kilkakrotnie. Fascynuje mnie to, że tak nieoczekiwanie może wydobyć się z człowieka coś, czego on sam do końca sobie nie uświadamiał, a czasem nawet wcale. To dlatego, ze względu na to wydobywanie, twórczość jest twórczością, efekt końcowy zaś - powieść, wiersz, rzeźba, obraz, talia kart, kolaż, etc. - jest ukoronowaniem tego procesu, metą do której się szło, czasem biegło, czasem przystawało się po drodze wyjąc z bólu, czasem pędziło się tam z radością i dzikim zaśpiewem. Każda chwila w tym procesie jest jak rodzenie się wciąż od nowa. Ten, kto ukończył dane dzieło, jest już kimś innym niż ten, który je rozpoczął.

niedziela, 26 października 2014

Pisać (tworzyć) można tylko nago tj. bez wstydu, bez onieśmielenia tematem, bez zastanawiania się, co ktoś pomyśli o tym nad czym właśnie pracujemy. Jedyne, co ma pozostać to twórca i dzieło; wystarczająco wiele, nieraz bardzo głęboko skrywanych czynników wpływa na tę relację, żeby jeszcze czymkolwiek ją warunkować, tym bardziej, iż uwarunkowana zostałaby automatycznie sfałszowana, sfabrykowana, a jej wynikiem na pewno nie byłoby dzieło, lecz tylko sztuczny twór, który z nikim z zewnątrz nie mógłby rezonować, nie znalazłby żadnego odbiorcy. Artysta musi pozostać sam z podejmowanym przez siebie tematem i zadać sobie tylko jedno pytanie: "Czym to - co chcę wyrazić - jest dla mnie?" i kiedy poczuje, że zaczyna to rozumieć, co rozpozna po tym, iż dany temat będzie wciąż powracał do niego na jawie i we śnie, pośrednio i bezpośrednio - wówczas może (a nawet musi, gdyż prawdziwa twórczość wynika z wewnętrznego imperatywu, któremu nie jest w stanie nie ulec) zacząć tworzyć, gdyż tylko poprzez swoje dzieło, pracę nad nim, dostanie pełną odpowiedź na powyższe pytanie, odpowiedź niewyrażalną w żaden inny sposób.

środa, 18 czerwca 2014

Gra rozpoczyna się dokładnie w tej samej chwili, gdy pojawia się ten drugi. Już sama jego obecność wyzwala i uruchamia grę.
Tylko sam na sam ze sobą, tylko wówczas gdy pozostajemy sami wobec siebie, jesteśmy prawdziwi.

niedziela, 16 marca 2014

Pisanie oczyszcza, autoegzorcyzmuje, a to oznacza tyle, że pisząc nie tyle uwalnia się swoje wewnętrzne demony (choć, oczywiście nie tylko temu służy i nie tylko taką rolę ma pisanie), co transformuje się je w coś innego. A wszystko jest lepsze od demona oddziałującego z wewnątrz, z ukrycia, wywołującego bez transformacji, bez ujawnienia i przekształcenia, niepokojące objawy nad którymi ktoś, kogo demony - kompleksy, fobie, lęki, kody, wzorce, stłumione wspomnienia - zamieszkują, panuje w niewielkim stopniu, a tak naprawdę wcale. Trudno bowiem panować nad czymś, z czym - siłą rzeczy - nie można skonfrontować się inaczej jak tylko poprzez skutki jego działania, które jednak o tyle są istotne, iż wskazują na swoje przyczyny, a dopiero dotarcie do tychże umożliwia rozpoczęcie wspomnianej transformacji. Najlepiej zaś dokonać jej, oddając się właśnie pasji - czy to pisaniu, malowaniu, fotografowaniu, itp. - słowem - temu czemuś przez co wyraża się dusza. Pasja dlatego tak świetnie spełnia tu swoją rolę, gdyż w sposób wyjątkowy, ustanawiając wartość nadrzędną w stosunku do wyjściowej, co potocznie znane jest jako kreatywność, twórczość, łączy w sobie działanie świadomości i podświadomości.
To jest koło ratunkowe, potem można już płynąć. I niczego wówczas nie zakładać - ani tego, gdzie się dopłynie, ani po co. Jeśli wykonuje się coś z sercem, dotrze się tam, gdzie trzeba.

środa, 06 listopada 2013

Nie ma nic bardziej upajającego, transformującego, wizyjnego niż wrażenia, jakich dostarcza czysty - trzeźwy umysł.

poniedziałek, 16 września 2013

Każdy opis rzeczywistości jest już jej interpretacją.

| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Mój poprzedni blog
Jeśli chcesz współpracować ze mną - w dziedzinie literatury, ezoteryki lub w innej, która będzie interesująca dla Ciebie i dla mnie; jeśi chcesz podzielić się ze mną przemyśleniami na tematy, które poruszam na swoim blogu...
Moje publikacje
Moja sztuka teatralna
Tagi
(C) Copyright by Anna Goluba  PustaMiska - akcja charytatywna