Anna Goluba

Wpisy z tagiem: samoświadomość

wtorek, 28 listopada 2017

Każde poszukiwanie jest przywoływaniem. I właśnie w tym ma swoje źródło biblijne "szukajcie, a znajdziecie" - ponieważ szukając wprawia się w ruch energię zgodnie z określoną intencją. Czyli dokonuje się aktu magicznego, i to z najwyższej półki.

***
 
Każda wojna - światowa, domowa, plemienna, etc. - zaczyna się w jednym człowieku.

***

Z każdego kibla trzeba kiedyś wyjść.

***

It's only sex that really matters.
 
środa, 25 października 2017



poniedziałek, 01 maja 2017

Tam, gdzie spotykają się płacz i śmiech, tam rodzi się senryu.

środa, 25 maja 2016

W ramach projektu Butterfly Dream, którego autorem jest Chen-ou Liu, został opublikowany i przetłumaczony na język chiński mój utwór, który po raz pierwszy zagościł na łamach The Mainichi Daily News siedem lat temu:


Mountain climbing
With every step the silence
Is deeper and deeper

The Mainichi Daily News, 15 maja 2009 r.




sobota, 14 maja 2016

Tarot wymaga konkretnych pytań - przy czym, zdarza się, i to dość często, że traktuje dane pytanie, choćby i jak najprecyzyjniej sformułowane, jako punkt wyjściowy do wysnucia w odpowiedzi opowieści, która z zadanym pytaniem związana jest w stopniu niewielkim, albo nawet w żadnym. W opowieści tej zawiera się jednak odpowiedź na pytanie, którego kwerend nie miał odwagi zadać i / lub nie potrafił go sformułować, i które, w sposób nie w pełni dla niego świadomy, w nim funkcjonowało. Owo pytanie, które nie padło, a raczej odpowiedź na nie, okazuje się zawsze dla pytającego na daną chwilę najważniejsza, a nawet decydująca dla jego dalszego życia.

niedziela, 17 kwietnia 2016

"[...] uważam opowiadanie za najwspanialszą rzecz, za coś, co nie tylko wzbogaca ludzi wewnętrznie, ale też ich chroni. I nie mówię tego w sensie metaforycznym. Moim zdaniem dobre pisarstwo - dobre opowiadania - stanowi cudowny gejzer wyobraźni, a wyobraźnia, w moim pojęciu, ma przynosić ukojenie i ratunek w sytuacjach krańcowych, na gwałtownych wirażach życia, które, bez takiej pociechy, stałoby się nie do zniesienia. Mogę, naturalnie, mówić tylko za siebie i opierając się wyłącznie na własnym doświadczeniu, ale właśnie w moim przypadku wyobraźnia, która po wielokroć powodowała, iż w dzieciństwie nie mogłem ze strachu zasnąć, później, kiedy już wkroczyłem w wiek męski, przeprowadziła mnie bezpiecznie przez wiele straszliwych zakoli życiowych i mrocznych krajobrazów rzeczywistości."

Stephen King

wtorek, 22 marca 2016

Nigdy nie wiesz, kiedy natkniesz się w życiu na schody. Inaczej starałbyś się je ominąć, to logiczne. I zachowawcze; bo skoro się pojawiły to znaczy, że potrafisz po nich zejść albo z nich zejść. Nie pojawiły się za karę; kosmos nie rządzi się dyktatorskim systemem "kija i marchewki". Nie pojawiły się też z powodu nieistniejącego pecha; pod słowem "pech" kryje się chęć pozbycia się odpowiedzialności za samego siebie w kontekście danego zdarzenia, jak też (dla odmiany) niechęć do zrozumienia mechanizmu, jaki się w owym wydarzeniu ukrywa (tudzież w cyklu wydarzeń, bo pecha jesteśmy skłonni przypisywać zwłaszcza cyklicznym zdarzeniom, zamiast się tej cykliczności przyjrzeć, wniknąć w nią, ponieważ to ona właśnie ujawnia działanie danego mechanizmu w sposób spektakularny; a nawet wskazuje, że ów mechanizm żyje już poniekąd własnym życiem...).
Schody te pojawiły się natomiast jako pytanie od wszechświata, kosmosu - czy na pewno chcesz tędy iść? Czy jesteś na tyle zdeterminowany, żeby dalej podążać tą drogą? Pojawiły się, gdyż zaczęły piętrzyć się - nomen omen - i gromadzić w Tobie takie odczucia jak wahanie, niepewność, obawa, wątpliwość.
Wszystko w świecie synchronizuje bowiem z Twoim wnętrzem, odzwierciedla to, co jest w Tobie, wszystko z Tobą rozmawia, z Tobą dialogizuje. Wszechświat jest Twoim partnerem; najwierniejszym, najszczerszym. A mówiąc jeszcze bardziej precyzyjnie - JEST Tobą.
I vice versa.
niedziela, 29 listopada 2015

"Kiedy spotkam miłość?" - to pytanie często zadawane jest osobom zajmującym się dywinacją. Zadają je zarówno kobiety, jak i mężczyźni, w różnym wieku, po różnych doświadczeniach.
Tymczasem, odpowiedź na tak właśnie postawione pytanie, jest tylko jedna i brzmi: "Nigdy".
Miłości bowiem się nie spotyka. Miłość rodzi się między dwojgiem ludzi, budzi się wywoływana przez różne wydarzenia, sytuacje, słowa, gesty; przez falę energii, która powstaje ze wzajemnych oddziaływań. Tak, brzmi to trochę jak czysta fizyka, bo jest w tym i fizyka, i biologia, i chemia, i magia, i uczucie. Jest wszystko, ale nic nie dzieje się samo. Nie spotyka się miłości. Ona nigdzie nie stoi za rogiem, na moście, na dachu wieżowca, czy gdziekolwiek indziej i na nikogo ani na nic nie czeka.  
Jest natomiast Twoim dziełem. Aktem tworzenia. Narodzinami nowego, również dlatego, że zakochując się ze wzajemnością, to my sami rodzimy się na nowo - budzi się w nas bowiem nowa świadomość, czy też raczej przebudza ta prawdziwa. Miłość jest przyzwoleniem na to, żeby pewne rzeczy zadziały się między Tobą i drugim człowiekiem; przyzwoleniem, które dajesz sobie i temu komuś.
Oczywiście, że bywa tak, iż rodzi się w jednej chwili, momentalnie; to jest możliwe. Kolokwialnie mówi się wówczas o miłości od pierwszego wejrzenia, ezoterycznie, z poziomu magii - że dwie dusze się rozpoznały. Po spędzeniu razem, w różnych konfiguracjach energetycznych, iluś tam wcieleń, ponownie na siebie trafiły. I to jest związek karmiczny; karmiczny również dlatego, że nie ma niekarmicznych, jeżeli bowiem coś się zawiązuje, jeśli powstaje relacja między dwojgiem ludźmi, to znaczy, że jest w tym karma; czasem tylko przejawia się ona silniej, czasem słabiej.
Czasem jest już już niemal wypalona. Czasem jest jej tyle, że wystarcza akurat na to, że siedząc przed swoim komputerem, czytasz teraz ten tekst i prawdopodobnie raczej osobiście się nie poznamy, choć wszystko jest możliwe.
Bez karmy nie ma żadnej, najsłabszej nawet energetycznie, relacji.
Wracając zaś do meritum - moja porada dla tych z Was, którzy chcą kochać i być kochani - nie pytajcie kart, kiedy spotkacie miłość, bo to abstrakcja z elementami asekuranctwa, czyli ze skrywanym pragnieniem, aby coś zadziało się samo. Tarot odpowie na to pytanie zgodnie z tym, co Wam w duszy gra. Dla tych kart jest to niezwykle proste do zobrazowania, do przedstawienia. Jeżeli więc w Waszym pytaniu będzie się kryła chęć stworzenia autentycznego, opartego na miłości związku z drugim człowiekiem, a pytanie zostanie zadane w sposób mało konkretny, ogólnikowy, tudzież swoiście zakamuflowany, a wszystko to z racji Waszej wrażliwości, nieśmiałości, zwykłej nieumiejętności w zadawaniu tego typu pytań, Tarot odpowie konkretnie, operując datami, a potrafi być niezwykle precyzyjny, mimo, a raczej właśnie dlatego, że jego moc jest ponadczasowa i sam w sobie sytuuje się poza wszelką czasoprzestrzenią. Jeżeli jednak w Waszym pytaniu zawarte będzie owo asekuranctwo i wygodnictwo o którym wspominałam, dostaniecie odpowiedź, która z różnych względów może być dla Was zaskakująca i wywoła u Was konsternację; albo was przestraszy, jeśli traficie na kogoś, kto uważa, że Tarota można nauczyć się z książek i na tej podstawie "wróży" innym.
Tym, którzy zajmują się Tarotem i wróżbiarstwem od pokoleń, często w takiej sytuacji, karty pokażą i Waszą intencję, i jednocześnie dadzą odpowiedź na zadane pytanie.
Jednak to w Waszym interesie leży, aby właściwie je sformułować, bo to przybliża Was do tego, czego szukacie; gdyż, jak wiadomo - właściwie zadane pytanie to połowa sukcesu.
A zatem - powodzenia; i w zadawaniu właściwych pytań, i w świadomym tworzeniu mocnych, szczęśliwych relacji. Skorzystacie z mojej porady albo nie, to zależy od Was. To przecież Wasze życie.

Powyższe pytanie już kiedyś zainspirowało mnie do napisania innego tekstu. Jeśli jesteście ciekawi, zajrzyjcie i tam.

środa, 19 sierpnia 2015

Pamięć, jak wiadomo, jest jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem.
Błogosławieństwem - bo to dzięki niej pamiętamy, kim jesteśmy. Na każdym poziomie, również tym podstawowym. Ludzie, którzy wskutek wypadków lub chorób, pozbawieni zostali pamięci długoterminowej, każdego dnia uczą się rozpoznawać siebie od nowa. Wielki wysiłek, jaki w to wkładają, jest jednocześnie wysiłkiem próżnym, pustym działaniem, bo już następnego dnia nie pamiętają siebie. Stojąc przed lustrem doznają wrażenia, że patrzy na nich stamtąd ktoś obcy. Ktoś, kto powtarza ich ruchy i mimikę. O kim nic nie wiedzą. Potrafisz to sobie wyobrazić? Jeśli tak, to już wiesz, jaka jest w tym groza, choć niewykluczone, że ci, którzy utracili pamięć mają też jakiś swój własny zawór bezpieczeństwa, który nie pozwala im tej grozy poczuć. Nie pamiętają (sic!) wszak, jak to jest pamiętać, nie mają już porównania...
Ale pamięć jest również przekleństwem; staje się nim, kiedy pamiętamy aż nazbyt dobrze; kiedy to, co było kiedyś, wciąż w nas pracuje, tworząc filtry przez które spoglądamy na otaczającą rzeczywistość. A każdy filtr, siłą rzeczy, zniekształca, odsiewa; to jaką dokładnie pracę wykonuje zależy od tego ile w nas jest goryczy, żalu, ale i sentymentu, przywiązania... Ile to razy mówimy: "Ja inaczej nie potrafię...". Oczywiście, że potrafisz. Tylko coś cię trzyma. Pamięciowy wzorzec; i wpisane w niego twoje przeszłe doświadczenie wraz z reakcją na nie.
Czy jest na niego sposób? Jest. Taki sam, jak w pokerze; żeby go jednak zastosować, musisz najpierw przestać być wszechwiedzący, czyli jeszcze przedtem zrozumieć, albo chociaż dopuścić do siebie myśl, że działa w tobie, poprzez ciebie, coś, co nie pozwala ci na autentyczną ocenę bieżącej sytuacji, właściwy ogląd tego, co masz przed sobą. Kiedy już poczujesz w sobie tę cudowną niepewność, cudowną, bo świadczącą o tym, że jest w tobie otwartość i gotowość na przyjęcie tego, co jest naprawdę, a nie tego, co jest przefiltrowanym obrazem, cudowną również dlatego, bo świadczącą o tym, że żyjesz, kiedy już więc to poczujesz, to delikatne drżenie, powiedz temu, co jest przed tobą: "sprawdzam". Skonfrontuj rzeczywistość ze swoim przeczuciem. Dowiesz się wówczas, na ile faktycznie jest to przeczucie, a na ile strach, władca podziemi, zarządzający zaskorupiałymi energetycznie wzorcami.
To dlatego w niektórych taliach Tarota, widać wyraźnie, że ów władca, Diabeł, widniejący na XV Wielkim Arkanie, nikogo, tak naprawdę, na siłę przy sobie nie trzyma: żelazne obręcze na szyjach niegdysiejszych Kochanków są luźne i można by je zdjąć jednym ruchem, klatka w której siedzi niegdysiejszy, gotowy na każdą przygodę, Głupiec, jest szeroko otwarta, ale ów Głupiec, skulony, zawinięty w siebie, zupełnie tego nie dostrzega... Stąd szelmowski uśmiech Diabła; który oznacza również, że kogoś, kogo on sygnuje albo czyją sytuację opisuje, stać na rzeczy o jakich filozofom się nie śniło.
I jak to w Tarocie, tak i w życiu, i vice versa - to od ciebie zależy, jakie znaczenie będzie miał ten uśmieszek. Czy będzie to diabelski chichot towarzyszący absurdalnym i jednocześnie wciąż powtarzającym się schematom w twoim życiu, czy to jednak ty się tak uśmiechniesz wiedząc i widząc coś, czego nie wiedzą i nie widzą inni i zaskakując ich tak, że od tej pory (wreszcie) już nic nie będzie takie samo, jak przedtem. Wszak nie bez kozery po karcie przedstawiającej Diabła, pojawia się Wieża, mówiąca o tym, że to, co fałszywe, zakleszczone, etc. zostało właśnie uwolnione...

O logicznych powiązaniach pomiędzy wspomnianymi wyżej kartami pisałam również w tym tekście.

czwartek, 23 lipca 2015

u nieba bram zapomniałam kodu dostępu


Bramy nieba do których potrzebny jest kod dostępu nie są, oczywiście, portalem duchowym, lecz astralnym, ponieważ przejście na poziomie duchowym dokonuje się poza czasoprzestrzenią. Natomiast astral faktycznie - wymaga dodatkowych akcesoriów, rytuałów, etc. Kodów dostępu. Zapomnienie więc w takim przypadku owego kodu dostępu, po pierwsze, jest informacją, gdzie tak naprawdę znajduje się podmiot liryczny mojego jednowersowego haiku - tudzież adept sztuki tajemnej, magicznej, oraz - co równie ważne - jest przejawem najwyższej ochrony, światłem "stop" nie pozwalającym iść dalej. Oczywiście, niedoświadczony adept może sobie ów kod "przypomnieć", czyli de facto sforsować astralny portal, biorąc go za coś innego niż to, czym on jest i na dodatek, o ironio, będąc z tego dumnym.
Cena za taki czyn jest wysoka. Adept będzie bowiem musiał zapłacić za brak zrozumienia, brak świadomości rozróżniającej, i tym samym za, również nieświadome, złamanie ustalonych odgórnie praw energetycznych. Ponadto przekraczając taki portal, dość szybko zorientuje się, że o ile wejście do niego, przy wykorzystaniu tego, co brał za swój niebywały spryt i paranormalne moce, było możliwe, o tyle wyjście okaże się nieporównywalnie trudniejsze. Astral bowiem sam w sobie zawsze pragnie nasycić się energią i stoi tu ponad tym, co człowiek nazywa moralnością. Tam nie ma dobra i zła.
Portal utkany od samego początku z iluzji (zrodzonej na skutek braku doświadczenia i jednocześnie buty adepta) nie będzie mógł siłą rzeczy być również "wyposażony" w możliwość wyjścia, gdyż nie będzie takowej w umyśle zabłąkanego adepta, nierozumiejącego, że sam jest twórcą zafałszowanej sytuacji w jakiej się znalazł i w związku z tym nie ma prawa oczekiwać, że wyjście z tej opresji w jakiejkolwiek formie zaistnieje na zewnątrz, niezależnie od niego. Wyjdzie on z owej swoistej pułapki dopiero wtedy, gdy to pojmie; jeśli to pojmie. Zapomnienie rzeczonego, czy też raczej - rzekomego - kodu dostępu jest tu więc, jak widać, zakamuflowanym błogosławieństwem.
  
niedziela, 19 lipca 2015

Synchrony - synchroniczne sytuacje, synchroniczne sprzężenia zwrotne - generowane są wówczas, gdy człowiek pozostaje w pełni otwarty, jednocześnie niczego nie oczekując.

sobota, 18 lipca 2015

Wolność - pozwolić, żeby "tak" w jednej chwili zmieniło się w "nie; zarówno własne, jak i cudze.

piątek, 10 lipca 2015

Jesteśmy uzależnieni od sposobu myślenia o sobie.
Jesteśmy uzależnieni od opinii innych kształtujących nasz sposób myślenia o samych sobie i wynikający z tego nasz stosunek do samych siebie.
Jesteśmy uzależnieni od wspomnień kształtujących nasz sposób myślenia o samych sobie i wynikający z tego nasz stosunek do samych siebie.
Jesteśmy uzależnieni od chęci pracowania nad sobą, nie mając pojęcia o tym, kim jesteśmy. A im bardziej skupiamy się nad pracą nad samym sobą, tym bardziej nawarstwiają się w nas kolejne opinie innych, kolejne wspomnienia, etc. czyli de facto kręcimy się w kółko. Jesteśmy uzależnieni, bo zakładamy, że skoro się urodziliśmy, to zapewne po coś. Tylko, że to coś, pojawi się wtedy, kiedy przestaniemy się na tym skupiać. Czyli wtedy, gdy wyjdziemy z uzależnienia, które wszędzie potrafi znaleźć dla siebie pożywkę.

czwartek, 07 maja 2015

Wszystko zmierza do jednego punktu, do jednego miejsca - takiego w którym nie będziesz już w stanie nikogo ani niczego udawać. Wyjdziesz poza maski i pozory.
Co oznacza tak bardzo dziś propagowane i zalecane "bądź sobą"? Nic nie oznacza. Komuś, kto szuka i czasem nawet nie wie w którą stronę ma patrzeć, nic to nie mówi, nic to nie daje.
Tylko wówczas można znaleźć nie szukając, (czyli szukając bez napięcia wynikającego z oczekiwań) jeśli przestanie się udawać cokolwiek, już teraz, zanim życie to wymusi. Bo wszystkie nieudane związki, relacje, wysysające energię życiową zajęcia, prace mają swoje źródło w fałszu, czyli w oszukiwaniu samego siebie, a tym samym w oszukiwaniu wszystkich wokół - od sąsiadów począwszy na życiowych partnerach skończywszy. Jeśli więc coś się z tobą nie zgadza, nie harmonizuje, nie rezonuje - oraz odwrotnie - nie udawaj, że jest inaczej. A zanim rozstrzygniesz, jak jest - czy sam przed sobą udajesz, czy nie - zastanów się nad tym przez chwilę, w spokoju. Ta chwila może nieść w sobie niespodziankę.

poniedziałek, 30 marca 2015

Ezoteryka jest wiedzą, która opiera się na umiejętności odczytywania rzeczywistości fizykalnej - materialnej poprzez Ducha - poprzez jego przesłania zawarte w znakach i symbolach w tejże rzeczywistości przejawiających się, występujących i wbrew pozorom - ogólnie dostępnych, lecz dostępnych tylko dla tych, którzy tę umiejętność w sobie pielęgnują, pamiętają o niej, dbają by ciągle była poruszana, wzbudzana, poprzez różne zdarzenia, obserwacje i doświadczenia z ich życia. Można przyjąć, że skoro ową umiejętność ma choć jeden człowiek na świecie, ma ją i drugi, trzeci, a zatem jest to zdolność człowiekowi przynależna. Niektórzy jednak ludzie tak skutecznie ją w sobie tłumią, tak usilnie się jej wypierają i za wszelką cenę starają się nie dopuścić jej do głosu, iż wydaje się, że ta umiejętność w żadnym stopniu ich nie dotyczy.
Praktyczne zaś wykorzystanie tej umiejętności, umiejętności dostrzegania w codziennej rzeczywistości przejawów Ducha, to magia. Magia, która nie zna wieku, która zawsze jest współczesna, gdyż wynika z samej natury rzeczy, z potencjału w niej zawartego. Dlatego tak bardzo śmieszą mnie i zdumiewają poglądy typu "magia to przeżytek", "tam, gdzie jest postęp techniczny nie ma miejsca na magię", itp. Nie byłoby żadnego wynalazku, postępu, odkrycia, gdyby człowiek nie potrafił uchwycić Ducha w materii, a następnie uwolnić go tj. aktywować go w taki sposób, jaki jest mu w danej chwili najbardziej potrzebny. Ktoś, kto nie potrafi tego dostrzec, jest zwykłym ignorantem. Ignorant z przynależnymi mu z kolei klapkami na oczach jest niestety niebezpieczny - szkodliwy nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Pewność z jaką zwykle przekazuje to, co dla niego samego jest objawieniem, udziela się i nie pozostawia innym ludziom, w danej chwili słabym i szukającym swojej drogi, wolnej przestrzeni na zastanowienie, wpędzając ich w takie same ograniczenia, jakich wyznawcą i zarazem antytwórcą, jest rzeczony ignorant.

czwartek, 19 marca 2015

"Był sobie raz rzeźbiarz, który stał pochylony nad wielkim blokiem granitu. Każdego dnia rzeźbił i rył w bezkształtnym kamieniu. Któregoś ranka odwiedził go mały chłopczyk. "Czego szukasz?" - zapytał. "Poczekaj, to zobaczysz" - odparł rzeźbiarz. Chłopiec wrócił po kilku dniach, a w tym czasie rzeźbiarz wykuł już w granicie pięknego konia. Chłopiec wpatrywał się w niego z rozdziawioną buzią. Potem odwrócił się do rzeźbiarza i zapytał: "Skąd wiedziałeś, że on tam jest?""

Jostein Gaarder "Świat Zofii"


Dostrzec niedostrzegalne dla innych... A potem, poprzez akt twórczy, poprzez swoje dzieło, pokazać im to, podzielić się swoim widzeniem, swoim odkryciem.

wtorek, 09 grudnia 2014
 
1 , 2
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
Mój poprzedni blog
Jeśli chcesz współpracować ze mną - w dziedzinie literatury, ezoteryki lub w innej, która będzie interesująca dla Ciebie i dla mnie; jeśi chcesz podzielić się ze mną przemyśleniami na tematy, które poruszam na swoim blogu...
Moje publikacje
Moja sztuka teatralna
Tagi
(C) Copyright by Anna Goluba  PustaMiska - akcja charytatywna