Anna Goluba

Wpisy z tagiem: intuicja

piątek, 03 listopada 2017

Haiku przekracza „zwyczajowe” rozumienie świata na rzecz intuicji. Haiku to również coś znacznie więcej niż odczucie otaczającego nas świata. Haiku jest błyskiem, jaki powstaje w gwałtownym zderzeniu rozumienia i odczucia, ale to jednak nie znaczy znowu, że jest wrażeniem, bo haiku sięga znacznie głębiej niż wrażenie. Zderzenie rozumienia i odczucia niczym błyskawica trafia w naszą podświadomość wydobywając z niej to, o czym wiedzieliśmy od zawsze, ale nie potrafiliśmy tego ubrać w słowa. Dlatego też dość często zdarza się, że ci, do których haiku trafiło w ten sposób (a trafia albo właśnie tak albo wcale) - sami również zaczynają je pisać. Ewentualnie - co chyba lepiej oddaje prawdę - zaczynają docierać do haiku w sobie. Bo haiku jest pewną, ściśle określoną umiejętnością widzenia świata. Podobne widzenie rzeczywistości charakterystyczne jest dla najlepszych fotografów - ze wszystkiego, co ich otacza, z całego (pozornego) chaosu, ze świata podlegającej bezustannej przemianie potrafią wychwycić nieuchwytne, zatrzymać obraz, który w świecie przemian mógłby pozostać niezauważony jednak z chwilą, gdy zostaje uwieczniony, wykadrowany z całości, zaczyna nabierać samoistnego sensu, z wycinka świata stając się całym światem. I mówi nie tylko sam za siebie, dopowiada również rzeczywistość istniejącą poza kadrem. Podobnie haiku - w umyśle czytelnika niespodziewanie otwiera nowy wymiar przestrzeni w pewnym sensie niemal równie wyrazistej jak ta fizykalna, bo ona również oddziałuje na nas całościowo. Przestrzeń ta istnieje w haiku potencjalnie, niejako w domyśle, w tajnym, pozasłownym, odbywającym się na najgłębszym, podświadomym poziomie, porozumieniu czytelnika z autorem.


Lamelli; grudzień, 2007 r.

czwartek, 19 marca 2015

"Był sobie raz rzeźbiarz, który stał pochylony nad wielkim blokiem granitu. Każdego dnia rzeźbił i rył w bezkształtnym kamieniu. Któregoś ranka odwiedził go mały chłopczyk. "Czego szukasz?" - zapytał. "Poczekaj, to zobaczysz" - odparł rzeźbiarz. Chłopiec wrócił po kilku dniach, a w tym czasie rzeźbiarz wykuł już w granicie pięknego konia. Chłopiec wpatrywał się w niego z rozdziawioną buzią. Potem odwrócił się do rzeźbiarza i zapytał: "Skąd wiedziałeś, że on tam jest?""

Jostein Gaarder "Świat Zofii"


Dostrzec niedostrzegalne dla innych... A potem, poprzez akt twórczy, poprzez swoje dzieło, pokazać im to, podzielić się swoim widzeniem, swoim odkryciem.

czwartek, 20 lutego 2014

Wolę dosadność niż gładkie słówka.
Wolę bezpośredniość, nawet jeśli odczuwam ją jako krzywdzącą i niesprawiedliwą dla siebie, niż gładkie, wymuskane słówka.
Od czasu do czasu spotykam wygładzonych ludzi posługujących się właśnie tylko i wyłącznie takimi słówkami.
Są bardzo uprzejmi. Bardzo mili, bardzo eleganccy we wszystkim, co robią. Bardzo bezkrwiści. Bardzo wyjałowieni ze wszelkich emocji. Bardzo sterylni i nieludzcy we wszelkich międzyludzkich kontaktach.
Tak, wiem - jest to jedna, i to pewnie jedna z najsilniejszych barier ochronnych, jaką może stworzyć sobie człowiek w obawie przed zranieniem, ośmieszeniem, wystawieniem na szwank tego, co w nim najcenniejsze; sprzeniewierzeniem tego w imię żadnej racji. Ale prawda jest taka, iż ci wygładzeni ludzie są sami przed sobą bardzo głęboko schowani i niezależnie też od siebie oddziałują na innych tak, jak wampiry energetyczne. Zabijają po cichu i uprzejmie.
Kiedy chce się ich poznać - a wynika to z jednej strony z braku wiary, że można być tak wygładzonym do cna, a z drugiej ze zwykłej reakcji zwrotnej, bo oni bardzo uprzejmie i delikatnie, a jak się z upływem czasu okazuje bezwzględnie i bez cienia empatii, wykazują chęć, aby nie tyle zbliżyć się do nas, co wypełnić sobą naszą mentalną przestrzeń, zająć nasze myśli bez żadnych zobowiązań - trafia się w pustkę, bo zawsze są gdzieś indziej niż zwykłe ludzkie zainteresowanie, współodczuwanie, oddech, odruch i dotyk.
Ta pustka wysysa. Uprzejma, wygładzona, stwarzająca pozory życia, nieludzka pustka.
Parafrazując więc słowa pewnej znanej piosenki, powiem tak: strzeżcie się wygładzonych ludzi. Strzeżcie się tych, którzy stwarzają, wytwarzają pozór życia, bo pozór życia jest gorszy niż śmierć.
Bardzo chcę wierzyć, że ich też kiedyś ktoś, coś przebudzi i to znieruchomienie, zastygnięcie energetyczne w którym tkwią, z pewnością nie do końca zdając sobie z tego sprawę, opuści ich i że jakimś cudem nie sprawi im to bólu, choć każde rozdarcie zasłony, jak sama nazwa wskazuje - rozdarcie - musi boleć. Ale lepsza jest chwila wyzwoleńczego bólu niż grzebanie żywcem samego siebie i innych.
Strzeżcie się, bo energię traci się bardzo szybko, a odzyskuje się ją czasem bardzo wolno, i to w trakcie żmudnego procesu; jeśli więc tylko ktoś jest wobec was bardzo uprzejmy, bardzo uważający, staranny w słowach, podkreślający swoją skromność i niedoskonałość, a jednocześnie waszą wspaniałość, i to od pierwszej chwili waszej znajomości (przy czym pochlebstwa, które słyszycie tak naprawdę mocno was schematyzują i opiniują, trudno się jednak od nich uwolnić i im zaprzeczać, są wszak tak miłe), a was znienacka przechodzi dreszcz lub czujecie zimno, jakby ktoś oblał was wodą - uciekajcie, gdzie pieprz rośnie. Jak już kiedyś wspominałam - instynkt samozachowawczy działa niezawodnie, ale nie w trybie ciągłym. Zlekceważenie go ma cenę, której naprawdę nie warto płacić.

wtorek, 18 czerwca 2013

"Starożytni twierdzili, że decyzje należy podejmować w ciągu siedmiu oddechów. Chodzi o determinację i odwagę, żeby się przedrzeć na drugą stronę."


"Ghost Dog: Droga Samuraja", reż. Jim Jarmusch
 
wtorek, 13 listopada 2012

Świadomy sen jest skutkiem bardzo silnego wewnętrznego pragnienia, odśrodkowego zamierzenia, którego siła, w trakcie działania, jest właściwie synonimiczna z aktem wolnej woli. Jest wiele metod wywoływania świadomych snów, ale żadna nie spełni swojego zadania, jeśli nie będzie towarzyszyło jej pragnienie - pragnienie wywoływania określonego skutku; jeśli np. śnię, że znajduję się w miejscu w którym nie chcę być i jeśli w dodatku ten sen powtarza się po raz kolejny, to nie budząc się, działając wewnątrz snu, mogę zmienić miejsce swojego pobytu - przez sam fakt, że o tym pomyślę. Jeśli po raz kolejny spotykam we śnie kogoś, kogo z racji np. naszego konfliktu od dawna nie widuję na tzw. (sic!) jawie, we śnie daję temu komuś do zrozumienia, że nie chcę więcej go spotykać lub - ponownie - przemieszczam się gdzieś indziej. Słowny lub czynny komunikat w kierunku danej osoby, naznaczony szczerością oraz intensywnością na jaką nie zdobywamy się w realu lub dzieje się to rzadko, jest oczywiście elementem snu kompensacyjnego (choć nie twierdzę, rzecz jasna, że każdy sen kompensacyjny jest związany ze snem świadomym), co nie zmienia faktu, że śniąc mogę odczuwać / wiedzieć, iż dzieje się to naprawdę, gdyż jak słusznie zauważył Jung to, co odbywa się w ludzkiej psychice jest rzeczywiste i przynależy do dziedziny faktów tak, jak wszystko inne, co się wydarza . Nie o metodę zatem chodzi, tylko jak zwykle - o to co płynie z wewnątrz. Śmieszy mnie stwierdzenie, jakoby można spontanicznie śnić świadomie. Nie ma takiego rozróżnienia - na śnienie metodyczne i spontaniczne. Jeśli taki sen się wydarzył, oznacza to, że odśrodkowo został uruchomiony mechanizm, który go wywołał. Z użyciem li tylko techniki nic by się nie zadziało. Przy silnym pragnieniu, które - nomen omen - budzi się we śnie - uruchamia się to wszystko, co później zwolennicy technizacji życia zaprzęgają w metodę, stawiając ją nad człowiekiem i zapominając, że to w nim wszystko ma swoje źródło.
 
sobota, 01 września 2012

Ludzie się nie zmieniają.
Któregoś błogosławionego dnia, a właściwie w pewnej, błogosławionej chwili, po prostu przestają bać się tego, kim są naprawdę. Nie chcą dłużej być tym, kim im kazano lub kim by wypadało. A nawet nie w tym rzecz, że nie chcą. Nie mają już siły odgrywać ról, nosić masek, przybierać póz. Przekroczenie tego punktu kulminacyjnego jest równoczesne z wyłamaniem się przez nich z układów w których dotąd pozostawali. Układ zaczyna się wtedy chwiać, co zagraża jego misternej, pozorowanej - jak to jest w przypadku każdego układu - konstrukcji. A że wszystko, co kiedykolwiek, jakkolwiek zaistniało w obliczu zagrożenia walczy o przetrwanie, tak jest i tutaj. To właśnie dlatego, ci, którzy siebie odnaleźli, ci, którzy dokonują owego wyłomu i siłą rzeczy muszą iść dalej, słyszą wówczas od innych pełne pretensji, konsternacji i przede wszystkim skrywanego strachu (drżenie układu w posadach sprawia, że ci, którzy go jeszcze nie rozpoznali mają wrażenie, że to ich własny świat zaczyna się rozsypywać, co oczywiście nie jest prawdą) oznajmienia: "No, wiesz, nie poznaję cię", "Takiego cię nie znałem".
Takie słowa należy potraktować jak zielone światło na Drodze.

czwartek, 29 września 2011

To nieprawda, że z perspektywy (czasowej) dany fakt, zdarzenie wygląda inaczej. Wygląda dokładnie tak samo, jak w momencie swojego zaistnienia. Czas wpływa nie na to, co się wydarzyło, lecz na nas. Tonuje nasze emocje, które często potrafią zamącić nam obraz rzeczy. Oddalając się od danego zdarzenia, niejednokrotnie zyskujemy też po prostu odwagę, żeby przyjrzeć mu się wprost.

A czy musimy zyskać również doświadczenie, żeby w pełni i właściwie zrozumieć to, co kiedyś zaistniało? Uważam, że nie. Przy silnym wglądzie, przy umiejętności przeniknięcia przez pozór rzeczy, ujrzenia w danym zdarzeniu jego przyczyn i zarazem skutków - kolejne, nawarstwiające się doświadczenia nie są potrzebne. Nie jest więc również potrzebny (akurat w tym przypadku) czas.
Bo tak naprawdę, przy silnej przenikliwości, doświadczeniem z którego można czerpać wiedzę i naukę, jest wszystko cokolwiek się zdarza.

sobota, 22 stycznia 2011

"Wojownik światła wkłada całą duszę w jedno ćwiczenie - bardzo potrzebne na drodze jego duchowego rozwoju - skupia uwagę na tym, co zazwyczaj wykonuje machinalnie, jak oddychanie, mrużenie oczu, czy oglądanie codziennych przedmiotów. Robi to zawsze, ilekroć czuje się zbity z tropu. W ten sposób pozbywa się napięcia i pozwala intuicji działać swobodnie. Wówczas dla niektórych problemów nie do rozwiązania, rozwiązanie się znajduje. Ból, który zdawał się nie do zniesienia, nagle mija. Sięga do tej techniki zawsze, kiedy musi stawiać czoła trudnej sytuacji."



Paulo Coelho "Podręcznik wojownika światła"

| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
Mój poprzedni blog
Jeśli chcesz współpracować ze mną - w dziedzinie literatury, ezoteryki lub w innej, która będzie interesująca dla Ciebie i dla mnie; jeśi chcesz podzielić się ze mną przemyśleniami na tematy, które poruszam na swoim blogu...
Moje publikacje
Moja sztuka teatralna
Tagi
(C) Copyright by Anna Goluba  PustaMiska - akcja charytatywna