Anna Goluba

Wpisy z tagiem: ezoteryka

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Pisarz (z prawdziwego zdarzenia), swoim pisarstwem powołując do życia daną postać jednocześnie staje się nią. Pisząc, wchodzi bowiem w jej przestrzeń energetyczną, myśli tak, jak ona, używa słów, takich, jakich używa ona. Śmieje się i płacze razem z nią. Bywa też przez nią zaskakiwany - w jego głowie, przez cały czas tworzenia, utrzymuje się całościowy obraz tego, co poprzez słowa przekłada na opowiadanie, powieść, baśń, jednak niejednokrotnie szczegóły tego obrazu ujawniają się dopiero w trakcie procesu twórczego, w trakcie pisania. Jedyne, co pisarz może wówczas zrobić, to przyzwolić na takie prowadzenie. Wszystko odbywa się na zasadzie sprzężenia zwrotnego między nim, a postaciami z jego własnych dzieł, co jednocześnie dowodzi, że postacie te czekały na niego od dawna, w przestrzeni zwanej Kroniką Akaszy.
Poprzez pisanie, owe spersonifikowane aspekty osobowości pisarza - jego bohaterowie - podlegają transformacjom, co oznacza prawdziwe błogosławieństwo, wzmocnienie, uzdrowienie dla każdej, a więc również dla danego pisarza, psyche.


Kiedy tonął w oceanie
Uratowała go syrena,
Która wypłynęła
Z najciemniejszej głębi...
Bajkopisarz

niedziela, 29 listopada 2015

"Kiedy spotkam miłość?" - to pytanie często zadawane jest osobom zajmującym się dywinacją. Zadają je zarówno kobiety, jak i mężczyźni, w różnym wieku, po różnych doświadczeniach.
Tymczasem, odpowiedź na tak właśnie postawione pytanie, jest tylko jedna i brzmi: "Nigdy".
Miłości bowiem się nie spotyka. Miłość rodzi się między dwojgiem ludzi, budzi się wywoływana przez różne wydarzenia, sytuacje, słowa, gesty; przez falę energii, która powstaje ze wzajemnych oddziaływań. Tak, brzmi to trochę jak czysta fizyka, bo jest w tym i fizyka, i biologia, i chemia, i magia, i uczucie. Jest wszystko, ale nic nie dzieje się samo. Nie spotyka się miłości. Ona nigdzie nie stoi za rogiem, na moście, na dachu wieżowca, czy gdziekolwiek indziej i na nikogo ani na nic nie czeka.  
Jest natomiast Twoim dziełem. Aktem tworzenia. Narodzinami nowego, również dlatego, że zakochując się ze wzajemnością, to my sami rodzimy się na nowo - budzi się w nas bowiem nowa świadomość, czy też raczej przebudza ta prawdziwa. Miłość jest przyzwoleniem na to, żeby pewne rzeczy zadziały się między Tobą i drugim człowiekiem; przyzwoleniem, które dajesz sobie i temu komuś.
Oczywiście, że bywa tak, iż rodzi się w jednej chwili, momentalnie; to jest możliwe. Kolokwialnie mówi się wówczas o miłości od pierwszego wejrzenia, ezoterycznie, z poziomu magii - że dwie dusze się rozpoznały. Po spędzeniu razem, w różnych konfiguracjach energetycznych, iluś tam wcieleń, ponownie na siebie trafiły. I to jest związek karmiczny; karmiczny również dlatego, że nie ma niekarmicznych, jeżeli bowiem coś się zawiązuje, jeśli powstaje relacja między dwojgiem ludźmi, to znaczy, że jest w tym karma; czasem tylko przejawia się ona silniej, czasem słabiej.
Czasem jest już już niemal wypalona. Czasem jest jej tyle, że wystarcza akurat na to, że siedząc przed swoim komputerem, czytasz teraz ten tekst i prawdopodobnie raczej osobiście się nie poznamy, choć wszystko jest możliwe.
Bez karmy nie ma żadnej, najsłabszej nawet energetycznie, relacji.
Wracając zaś do meritum - moja porada dla tych z Was, którzy chcą kochać i być kochani - nie pytajcie kart, kiedy spotkacie miłość, bo to abstrakcja z elementami asekuranctwa, czyli ze skrywanym pragnieniem, aby coś zadziało się samo. Tarot odpowie na to pytanie zgodnie z tym, co Wam w duszy gra. Dla tych kart jest to niezwykle proste do zobrazowania, do przedstawienia. Jeżeli więc w Waszym pytaniu będzie się kryła chęć stworzenia autentycznego, opartego na miłości związku z drugim człowiekiem, a pytanie zostanie zadane w sposób mało konkretny, ogólnikowy, tudzież swoiście zakamuflowany, a wszystko to z racji Waszej wrażliwości, nieśmiałości, zwykłej nieumiejętności w zadawaniu tego typu pytań, Tarot odpowie konkretnie, operując datami, a potrafi być niezwykle precyzyjny, mimo, a raczej właśnie dlatego, że jego moc jest ponadczasowa i sam w sobie sytuuje się poza wszelką czasoprzestrzenią. Jeżeli jednak w Waszym pytaniu zawarte będzie owo asekuranctwo i wygodnictwo o którym wspominałam, dostaniecie odpowiedź, która z różnych względów może być dla Was zaskakująca i wywoła u Was konsternację; albo was przestraszy, jeśli traficie na kogoś, kto uważa, że Tarota można nauczyć się z książek i na tej podstawie "wróży" innym.
Tym, którzy zajmują się Tarotem i wróżbiarstwem od pokoleń, często w takiej sytuacji, karty pokażą i Waszą intencję, i jednocześnie dadzą odpowiedź na zadane pytanie.
Jednak to w Waszym interesie leży, aby właściwie je sformułować, bo to przybliża Was do tego, czego szukacie; gdyż, jak wiadomo - właściwie zadane pytanie to połowa sukcesu.
A zatem - powodzenia; i w zadawaniu właściwych pytań, i w świadomym tworzeniu mocnych, szczęśliwych relacji. Skorzystacie z mojej porady albo nie, to zależy od Was. To przecież Wasze życie.

Powyższe pytanie już kiedyś zainspirowało mnie do napisania innego tekstu. Jeśli jesteście ciekawi, zajrzyjcie i tam.

środa, 19 sierpnia 2015

Pamięć, jak wiadomo, jest jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem.
Błogosławieństwem - bo to dzięki niej pamiętamy, kim jesteśmy. Na każdym poziomie, również tym podstawowym. Ludzie, którzy wskutek wypadków lub chorób, pozbawieni zostali pamięci długoterminowej, każdego dnia uczą się rozpoznawać siebie od nowa. Wielki wysiłek, jaki w to wkładają, jest jednocześnie wysiłkiem próżnym, pustym działaniem, bo już następnego dnia nie pamiętają siebie. Stojąc przed lustrem doznają wrażenia, że patrzy na nich stamtąd ktoś obcy. Ktoś, kto powtarza ich ruchy i mimikę. O kim nic nie wiedzą. Potrafisz to sobie wyobrazić? Jeśli tak, to już wiesz, jaka jest w tym groza, choć niewykluczone, że ci, którzy utracili pamięć mają też jakiś swój własny zawór bezpieczeństwa, który nie pozwala im tej grozy poczuć. Nie pamiętają (sic!) wszak, jak to jest pamiętać, nie mają już porównania...
Ale pamięć jest również przekleństwem; staje się nim, kiedy pamiętamy aż nazbyt dobrze; kiedy to, co było kiedyś, wciąż w nas pracuje, tworząc filtry przez które spoglądamy na otaczającą rzeczywistość. A każdy filtr, siłą rzeczy, zniekształca, odsiewa; to jaką dokładnie pracę wykonuje zależy od tego ile w nas jest goryczy, żalu, ale i sentymentu, przywiązania... Ile to razy mówimy: "Ja inaczej nie potrafię...". Oczywiście, że potrafisz. Tylko coś cię trzyma. Pamięciowy wzorzec; i wpisane w niego twoje przeszłe doświadczenie wraz z reakcją na nie.
Czy jest na niego sposób? Jest. Taki sam, jak w pokerze; żeby go jednak zastosować, musisz najpierw przestać być wszechwiedzący, czyli jeszcze przedtem zrozumieć, albo chociaż dopuścić do siebie myśl, że działa w tobie, poprzez ciebie, coś, co nie pozwala ci na autentyczną ocenę bieżącej sytuacji, właściwy ogląd tego, co masz przed sobą. Kiedy już poczujesz w sobie tę cudowną niepewność, cudowną, bo świadczącą o tym, że jest w tobie otwartość i gotowość na przyjęcie tego, co jest naprawdę, a nie tego, co jest przefiltrowanym obrazem, cudowną również dlatego, bo świadczącą o tym, że żyjesz, kiedy już więc to poczujesz, to delikatne drżenie, powiedz temu, co jest przed tobą: "sprawdzam". Skonfrontuj rzeczywistość ze swoim przeczuciem. Dowiesz się wówczas, na ile faktycznie jest to przeczucie, a na ile strach, władca podziemi, zarządzający zaskorupiałymi energetycznie wzorcami.
To dlatego w niektórych taliach Tarota, widać wyraźnie, że ów władca, Diabeł, widniejący na XV Wielkim Arkanie, nikogo, tak naprawdę, na siłę przy sobie nie trzyma: żelazne obręcze na szyjach niegdysiejszych Kochanków są luźne i można by je zdjąć jednym ruchem, klatka w której siedzi niegdysiejszy, gotowy na każdą przygodę, Głupiec, jest szeroko otwarta, ale ów Głupiec, skulony, zawinięty w siebie, zupełnie tego nie dostrzega... Stąd szelmowski uśmiech Diabła; który oznacza również, że kogoś, kogo on sygnuje albo czyją sytuację opisuje, stać na rzeczy o jakich filozofom się nie śniło.
I jak to w Tarocie, tak i w życiu, i vice versa - to od ciebie zależy, jakie znaczenie będzie miał ten uśmieszek. Czy będzie to diabelski chichot towarzyszący absurdalnym i jednocześnie wciąż powtarzającym się schematom w twoim życiu, czy to jednak ty się tak uśmiechniesz wiedząc i widząc coś, czego nie wiedzą i nie widzą inni i zaskakując ich tak, że od tej pory (wreszcie) już nic nie będzie takie samo, jak przedtem. Wszak nie bez kozery po karcie przedstawiającej Diabła, pojawia się Wieża, mówiąca o tym, że to, co fałszywe, zakleszczone, etc. zostało właśnie uwolnione...

O logicznych powiązaniach pomiędzy wspomnianymi wyżej kartami pisałam również w tym tekście.

poniedziałek, 30 marca 2015

Ezoteryka jest wiedzą, która opiera się na umiejętności odczytywania rzeczywistości fizykalnej - materialnej poprzez Ducha - poprzez jego przesłania zawarte w znakach i symbolach w tejże rzeczywistości przejawiających się, występujących i wbrew pozorom - ogólnie dostępnych, lecz dostępnych tylko dla tych, którzy tę umiejętność w sobie pielęgnują, pamiętają o niej, dbają by ciągle była poruszana, wzbudzana, poprzez różne zdarzenia, obserwacje i doświadczenia z ich życia. Można przyjąć, że skoro ową umiejętność ma choć jeden człowiek na świecie, ma ją i drugi, trzeci, a zatem jest to zdolność człowiekowi przynależna. Niektórzy jednak ludzie tak skutecznie ją w sobie tłumią, tak usilnie się jej wypierają i za wszelką cenę starają się nie dopuścić jej do głosu, iż wydaje się, że ta umiejętność w żadnym stopniu ich nie dotyczy.
Praktyczne zaś wykorzystanie tej umiejętności, umiejętności dostrzegania w codziennej rzeczywistości przejawów Ducha, to magia. Magia, która nie zna wieku, która zawsze jest współczesna, gdyż wynika z samej natury rzeczy, z potencjału w niej zawartego. Dlatego tak bardzo śmieszą mnie i zdumiewają poglądy typu "magia to przeżytek", "tam, gdzie jest postęp techniczny nie ma miejsca na magię", itp. Nie byłoby żadnego wynalazku, postępu, odkrycia, gdyby człowiek nie potrafił uchwycić Ducha w materii, a następnie uwolnić go tj. aktywować go w taki sposób, jaki jest mu w danej chwili najbardziej potrzebny. Ktoś, kto nie potrafi tego dostrzec, jest zwykłym ignorantem. Ignorant z przynależnymi mu z kolei klapkami na oczach jest niestety niebezpieczny - szkodliwy nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Pewność z jaką zwykle przekazuje to, co dla niego samego jest objawieniem, udziela się i nie pozostawia innym ludziom, w danej chwili słabym i szukającym swojej drogi, wolnej przestrzeni na zastanowienie, wpędzając ich w takie same ograniczenia, jakich wyznawcą i zarazem antytwórcą, jest rzeczony ignorant.

piątek, 08 sierpnia 2014

Nic tak doskonale nie odzwierciedla nastawienia człowieka do życia, jak jego nastawienie do osoby zajmującej się dywinacją, z usług której ów człowiek korzysta. Polecam to uwadze korzystających i proponuję, tylko i wyłącznie dla ich dobra, aby sięgali po tego typu usługi w chwili, gdy są wyciszeni i otwarci na porady i przepowiednie. Dzięki temu dywinacyjna konsultacja nie zamieni się w koncert życzeń, usilnie i na różne sposoby uaktywniany zawsze tylko z jednej strony, tj. ze strony kwerenda, gdyż żaden wróżbita, żadna wróżka nie spełnia niczyich życzeń. Naszym zadaniem jest bowiem odczytywać karty, dokładnie w taki sposób, w jaki ułożą się one w rozkładzie, ni mniej, ni więcej.

środa, 23 lipca 2014

Projektowanie kart Tarota przypomina pisanie wierszy - niektóre z nich pojawiają się już gotowe, tak jakby w odległych zakamarkach umysłu czekały tylko na to, żeby móc się wreszcie ujawnić. Przedtem zaś tak długo chodzą za tym przez kogo postanowiły wydostać się na światło dzienne, tak uporczywie i cierpliwie zarazem siedzą mu w głowie, aż w końcu spisze je takimi, jakimi są, jakby z jakiejś niewidzialnej tablicy. Inne zaś krystalizują się, powoli, stopniowo wychodzą z ukrycia, z niepewności własnej, przymierzają różne kształty, wcielenia, niczym kobieta, która szykuje się na randkę - przebiera, wybiera, dopasowuje, odrzuca, zestawia - nie dlatego jednak, iż jest kapryśna, niezdecydowana etc. lecz dlatego, iż tak naprawdę wie, że gdzieś w swoich zasobach ma strój w którym będzie czuła się doskonale, a tym samym - również tak wyglądała. Czy więc sama przed sobą odgrywa przedstawienie, przymierzając co i raz inne ubrania, próbując coraz to innych wcieleń? Bynajmniej. To podświadomość łączy się się w ten sposób ze świadomością. To moc uczy się siebie; uruchamia się tutaj proces, który ma uzewnętrznić to, co gra wewnątrz, ale tak, żeby nie zdradzić od razu nazbyt wiele, równocześnie jednak powiedzieć tyle, ile by się chciało, lecz bez narzucania się. Życie często bywa tańcem na linie.
Podobnie z kartami. Niektóre ściąga się - sprowadza poprzez wszystkie poziomy wtajemniczenia w jednej chwili, a właściwie nawet nie sprowadza, co same przychodzą. Inne - szukają swojego kształtu, który dokładnie tak, jak w przypadku tych poprzednich, ujawniających się natychmiastowo w całości, też już jest tak naprawdę od dawna gotowy, jednak do zaistnienia potrzebna jest gotowość obopólna, zewnętrzna i wewnętrzna. Tak, że de facto, to, co wygląda na poszukiwanie jest także ujawnianiem się - tyle, że w innym tempie.
Zasadnicze pytanie, jakie się tu pojawia - czy się stwarza, czy jest się stwarzanym, czy się kreuje, czy jest się kreowanym, czy jest się podmiotem czy przedmiotem we wspomnianym procesie - z oczywistych względów może służyć tylko i aż gimnastyce umysłu.

sobota, 03 maja 2014

"Gdzieś w świecie krąży, płynie tajemnicza energia, która, jeżeli zbliży się i nas wypełni, da nam siłę, aby uruchomić czas - coś zacznie się dziać. Dopóki jednak to nie nastąpi, trzeba czekać - wszelkie inne zachowanie jest złudą i donkiszoterią."

"Heban", Ryszard Kapuściński


To jeden z najpiękniejszych, a jednocześnie najbardziej trafnych opisów energii reprezentowanej w Tarocie przez Wisielca - XII Wielki Arkan.
Najpiękniejsze zaś w nim jest to, że jak widać nie jest opisem tej karty sensu stricte, nie został zaczerpnięty z żadnej książki o Tarocie, lecz dotyczy właśnie energii w / w karty.
Bo poprzez pryzmat Tarota można odczytać - w sensie dosłownym i przenośnym - absolutnie wszystko, a więc nie tylko słowo pisane, ale też mówione, dzieła sztuki, filmy, sztuki teatralne, krajobrazy; Tarot przenika również poprzez sceny z życia codziennego i niecodziennego - a więc wojny, powodzie, katastrofy, jak też wszelkie radosne święta, nasze własne, prywatne, jak i te o szerszym np. krajowym lub światowym zasięgu.
Mając dar czytania kart, czy też mówiąc szerzej - dar odczytywania energii, jej przejawów, zanim zostaną one zmaterializowane, takie Tarotowe tropy można wyśledzić wszędzie. To bardzo wzbogaca wiedzę, zarówno dotyczącą życia, jak i samego Tarota, który z życiem, a więc i z jego wszelkimi zmianami, postępem ewolucyjnym, jest nierozerwalnie związany i mieści w sobie wszystko od początku stworzenia do wyczerpania wszelkich form, co jest logicznie nieuniknione.
Nie mając daru, również można śledzić Tarotowe przejawy, można poprzez to, co nas dosięga i w nas wnika, odczuć jaka też karta mogłaby to zobrazować. Dla każdego będzie to bardzo, ale bardzo indywidualny odczyt, uwarunkowany przez różne czynniki, takie jak własne przeżycia i doświadczenia, wrażliwość, emocjonalność, inteligencja, otwartość, itp. Przeprowadzając takie własne małe i większe, ukierunkowane lub spontaniczne, śledztwa, można również nauczyć się i pogłębić swoją wiedzę na temat życia i kart, jednak nie można nauczyć się wróżyć. To jest dane - nomen omen - tylko osobie mającej dar.
Tym wpisem odpowiadam na e-maile, które od czasu do czasu dostaję i które dotyczą tego właśnie zagadnienia - mianowicie tego, czy Tarota, wróżenia z niego, można nauczyć się z książek? Jak więc już wspomniałam - wróżenia nie można się nauczyć. Trzeba tę umiejętność mieć w sobie, od urodzenia. Jeśli się jej nie ma, też można zapoznać się z Tarotem, bo to największy fenomen, największy przejaw szeroko rozumianego geniuszu z jakim może zetknąć się człowiek. Absurdem jednak jest uczenie się znaczeń kart na pamięć. Znaczenie karty zmienia się w zależności od kart otaczających ją w układzie, ten zaś zależy od pytania, potrafi przy tym być również wielopoziomowy tj. równocześnie odpowiadać na pytania z różnych dziedzin życia danej osoby. Albo niespodziewanie, sam z siebie, także poprzez ten sam układ, położony przecież na określone pytanie, przed czymś ostrzec lub zapowiedzieć jakąś fantastyczną nowinę. Jaki więc ma sens uczenie się kart na pamięć? Żaden. Kontakt z Tarotem ma być żywy, elastyczny - bo taki jest Tarot.


Rzut na układ kart.  


Ze wszystkich wypowiedzi, jakie słyszałam odnośnie uczenia się Tarota najbardziej wartą wspomnienia była wypowiedź pewnej młodej kobiety w telewizyjnym talk - show. Przyznała, że uczestniczyła kiedyś w kursie nauki Tarota, próbowała go zgłębiać, bo bardzo ją pociągał; chciała też korzystać z niego w życiu, a w przyszłości zająć się wróżeniem zawodowo. W trakcie nauki dotarła do niej - szczęśliwie - jedna, lecz za to bardzo istotna - rzecz. Taka mianowicie, że aby czytać karty trzeba mieć, jak to określiła, tzw. rzut, czyli od jednego spojrzenia na układ kart ogarnąć, poczuć o czym on mówi, jaki jest jego wydźwięk, przekaz. Powiedziała, że jeśli się tego nie ma, prawidłowy odczyt kart jest niewykonalny.
Zgłębiam wszystko, co możliwe i niemożliwe :-), na temat Tarota od wielu lat. I to była naprawdę najbardziej trafna i jednocześnie najbardziej uczciwa wypowiedź w tym temacie z jaką się spotkałam.
Mam nadzieję, że wyczerpująco odpowiedziałam tym, którzy wysyłają do mnie e-maile w powyższej sprawie. Dar czytania kart jest takim samym darem, jak każdy inny w tym sensie, że dany z góry wymaga odkrycia, a następnie wykorzystania - z pełnym zaangażowaniem i szacunkiem. Nie oznacza to oczywiście, że ci, którzy daru nie mają nie powinni dotykać kart. Tak, jak wspomniałam - te karty pomagają lepiej i pełniej żyć, warto więc je poznać. Ale nie obrażać wkuwając ich znaczenia na pamięć, nie nadużywać wróżąc innym, jeśli nie jest to nam przeznaczone - bo tym właśnie jest korzystanie z daru - wypełnieniem przeznaczenia. Najlepszą metodą na spotkanie i zapoznanie się z energią Tarota dla tych, których on pociąga, ale są już na tyle siebie świadomi, iż wiedzą, że ezoteryka nie jest ich drogą, może być np. - na początku - wyciągnięcie karty (może być najpierw właśnie jedna) z intencją, aby zobrazowała wydarzenie, które kiedyś już zaistniało w ich życiu, o którym wiedzą dokładnie czym dla nich było i co im przyniosło. Taki sposób daje możliwość konfrontacji własnych odczuć z wizerunkiem przedstawionym na karcie, ocenieniem na ile wewnętrzne odczucia i wspomnienia oraz Tarotowy obraz synchronizują ze sobą, na ile ujawnia się tu coś, co było zakryte, choć przecież wydawało się, iż rzecz dotyczy przeszłości, która jest już rozdziałem zamkniętym, a przede wszystkim wiadomym... Nic nigdy nie zamyka się do końca, tylko transformuje. I nic nie jest do końca wiadome, bo gdyby było, ten świat nie musiałby trwać dalej; to tajemnica podtrzymuje życie, a stopniowe jej odkrywanie zwyczajowo odbieramy jako ewolucję. Oddziaływania z przeszłości dają znać o sobie na wiele sposobów i to w najmniej spodziewanych momentach. Ileż to razy, wielu z nas (wszyscy? :-)), powiedzieliśmy sami do siebie: "Myślałam / - em, że to już jest skończone..., że już tak nie zareaguję..."
Nie zmienia to jednak faktu, że to konfrontacyjne, synchroniczne ćwiczenie nawiązujące do przeszłości, pozwoli początkującym stopniowo, na tej samej zasadzie, poprzez z kolei zadawanie pytań dotyczących bieżącego dnia, na lepszy wgląd w teraźniejszość, a tym samym - niezauważalnie - również w przyszłość, ponieważ kształtujemy ją w każdej chwili; każda zaś obecna chwila jest zalążkiem następnej...
Nie jest to oczywiście, siłą rzeczy, nauka wróżenia, lecz metoda wyostrzająca intuicję, pobudzająca wyobraźnię i zdolności wizualizacyjne, które silnie mogą wpłynąć na strefę snu, i stać się dodatkowym źródłem, dostępnych już dla każdego, snów proroczych.


Czystość intencji - podstawa i warunek konieczny.


Życzę powodzenia w spotkaniu z Tarotem, które i tak zapewni wszystkim pasjonatom tych magicznych kart, czysta i nieskazitelna intencja, czyli chęć, pragnienie, aby Tarot naprawdę stał się ich powiernikiem, przewodnikiem i doradcą.

| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Mój poprzedni blog
Jeśli chcesz współpracować ze mną - w dziedzinie literatury, ezoteryki lub w innej, która będzie interesująca dla Ciebie i dla mnie; jeśi chcesz podzielić się ze mną przemyśleniami na tematy, które poruszam na swoim blogu...
Moje publikacje
Moja sztuka teatralna
Tagi
(C) Copyright by Anna Goluba  PustaMiska - akcja charytatywna