Anna Goluba

Wpisy z tagiem: magia

czwartek, 07 września 2017

Baran

Nawet jeśli ostatnie dni nie były dla Ciebie najbardziej pomyślne, teraz się to zmieni. Bolesne skutki nieporozumień i kłótni zostaną zażegnane. Nie odrzucaj żadnych zaproszeń towarzyskich, niewykluczone, że właśnie podczas jakiejś uroczystości będziesz mieć okazję, aby pogodzić się z kimś bliskim Twojemu sercu. Tarot doradza zarazem czujność i ostrożność we wszystkich relacjach w myśl zasady „ufaj i sprawdzaj” - jeśli chcesz uniknąć kolejnych nieporozumień w przyszłości. Pod koniec miesiąca widać w kartach krótki wyjazd, przyśpieszenie spraw, zwłaszcza urzędowych, które dotąd stały w martwym punkcie; możliwe, że jedno będzie powiązane z drugim.


Byk

Najważniejsze będą teraz dla Ciebie sprawy finansowe; pieniądze zainwestowane jakiś czas temu przyniosą wreszcie zyski. To również dobry czas na kupno nieruchomości; domu, mieszkania bądź gruntu. Tarot doradza, żeby transakcję sfinalizować tam, gdzie już jakiś czas temu byłeś; to będzie Twoje miejsce na ziemi.
W tym miesiącu mogą odnowić się problemy związane z układem kostnym; niewykluczone, że to także wpływ wczesnojesiennej aury - ubieraj się zatem ciepło. A jeśli masz zaplanowaną na koniec miesiąca wizytę u dentysty możesz się już cieszyć :-) - zostanie Ci udzielona fachowa, profesjonalna pomoc.


Bliźnięta

Ostrożności nigdy za wiele, zwłaszcza, gdy wypływa się na nowe wody - oczekiwania mogą wtedy przesłonić faktyczny stan rzeczy. Mówimy wówczas, że sami się oszukiwaliśmy - a po co to sobie fundować? To prawda, że doświadczenie uczy, ale na niektóre sprawy, zwłaszcza jeśli niosą w sobie pewną powtarzalność, mają „rys” czegoś, co już przerabialiśmy, zwyczajnie szkoda czasu. Trzeba się im najpierw przyjrzeć, spokojnie, bez uczestniczenia w nich, poczekać, żeby okazały się tym, czym są naprawdę.
Z tego, co już znasz - ze związku, ze sfery zawodowej, etc. - będzie usiłowało wyłonić się coś nowego, ale tylko na pozór. Jeśli chcesz zacząć nowy etap w życiu, niech on będzie faktycznie nowy, bez powiązań z przeszłością. I to niezależnie od tego, co pomyślą i powiedzą o tym inni; a nie będą zachwyceni tym, że chcesz się wybić z dotychczasowym układów; że chcesz się uwolnić.


Rak

Podobnie, jak Zodiakalnym Bliźniętom, tak i Tobie Raku, Tarot radzi, żeby pozwolić odejść temu, co już i tak nie ma racji bytu. Spójrz na swoje sprawy, zwłaszcza te emocjonalne, w zupełnie inny sposób niż dotychczas, w nowym świetle, niczego na sobie jednocześnie nie wymuszając - zajmij się zatem medytacją, zainteresuj się technikami oddechowymi, przemebluj mieszkanie :-), wpuść do swojego życia powiew nowości, świeżości, a wówczas okaże się że uczuciowy „węzeł gordyjski” rozwiąże się poniekąd sam. W drugiej połowie miesiąca możliwe spotkania z osobami, których dawno nie widziałeś. Będziecie mieli wrażenie, że poznajecie się na nowo, w pozytywnym znaczeniu tego słowa.
Jeśli na początku miesiąca miałeś operację, zabieg chirurgiczny, wiedz, że Twój organizm dobrze się regeneruje, w swoim własnym, jak najbardziej właściwym tempie, wraca do zdrowia.


Lew

Dynamiczny czas - wyjazdy, spotkania - dużo się będzie działo, i to często w tym samym czasie. Wszystko, co jest związane z przekraczaniem granic, w dosłownym i metaforycznym znaczeniu tego słowa, będzie dla Ciebie korzystne, o ile tylko będziesz pamiętać, że wokół Ciebie też są inni ludzie i zachowasz klasę, co w wirze nadchodzących dni może wydać Ci się trudne. Jednak właśnie to będzie wyznacznikiem Twojego powodzenia.
Możliwe też, że na Twojej drodze stanie jakiś raptus, który będzie chciał złapać kilka srok za ogon; wytłumacz mu, że wszystko zależy od organizacji.
Na siedzenie na kanapie z pilotem w ręku raczej się nie nastawiaj; chyba, że w końcu zaśniesz w tej pozycji; albo ktoś Cię zwiąże :-)


Panna

Zrób coś szalonego, zwłaszcza jeśli na początku tego miesiąca ogarnie Cię wielkie niechciejstwo; nie pozwól, żeby pozornie niegroźny marazm, banalne lenistwo przemieniło się w coś większego, czego zupełnie się nie spodziewasz, w jakieś czarne myśli, które niestety mają tę właściwość, że przyciągają ludzi, którzy potrafią posłużyć się słowem tak, jak sztyletem; możliwe też niestety, że Ty sam otrzesz się o autodestrukcję - ale naprawdę nie musisz. Niezależnie od tego, co sam o sobie (sic!) będziesz myśleć, szczególnie w pierwszej połowie września, zrób coś, co dotąd wydawało Ci się nie na miarę Twoich możliwości. Dotyczy to zwłaszcza Twojej twórczości, niezależnie od tego z jaką sferą jest ona związana, a artystą można być przecież w każdym fachu - jeśli więc szukasz pracy wyślij swoje CV w miejsce, które uważasz za optymalne dla siebie, ale nie pozwalasz sobie nawet myśleć, że mógłbyś znaleźć tam zatrudnienie. Weź udział w konkursie tematycznie związanym z Twoją pasją. Zaproponuj spotkanie osobie o której marzysz, a u której - wedle swojej wyłącznie oceny - nie masz szans. Żadne z tych działań nie sfinalizuje się w tym miesiącu, ale pomoże Ci uwolnić zablokowaną energię, bo właśnie to nie pozwala Ci iść dalej. Możesz to zmienić jednym gestem.


Waga

To dobry czas na oddzielenie ziarna od plew; nie dawaj posłuchu plotkom, weryfikuj na bieżąco wszystkie zasłyszane / przeczytane wiadomości. Ktoś palnie coś, co mu ślina język przyniesie i zapomni o sprawie, a Ty będziesz to w sobie nosić, przetwarzać, nawet w nocy, gdzie nieprawdziwa, przekłamana informacja przekształci się w koszmar lub nawet uniemożliwi Ci zaśnięcie. Ów siewca niepokoju jest młodszy od Ciebie, bardzo chce zaistnieć w Twoim otoczeniu (może to być osoba w zespole w którym pracujesz), bardzo chce się wybić; życz mu powodzenia, ale nie pozwól, żeby cokolwiek działo się Twoim kosztem. Wykaż się zdecydowaniem i stanowczością, inaczej Twoi zwierzchnicy, a w życiu prywatnym, bliskie Ci osoby, uznają, że to w Tobie tkwi przyczyna nie najlepszej atmosfery udzielającej się wszystkim innym, podczas, gdy de facto, stałeś się (tylko i aż ) filtrem dla niestabilnych nastrojów kogoś, kto za wszelką cenę chce być zauważony, choć obecnie niewiele ma do zaoferowania. Rozwiąż to w zarodku.


Skorpion

W przeszłości znajdziesz dla siebie źródło inspiracji, o ile nie będziesz zwlekać z działaniem. Coś, co kiedyś było ledwo rozpoczęte lub o czym dopiero myślałeś, żeby wprowadzić to w życie, masz szansę realnie zapoczątkować w tym miesiącu. Tylko nie dziel włosa na czworo, nie gdybaj, nie czekaj aż samo się przetasuje, bo z tego, co ma szanse fajnej realizacji wyłonią się dziwne fantasmagorie złożone głównie z Twoich domniemań, lęków, obaw, założeń pozbawionych podstaw. Idź za głosem serca, to będzie dobry przewodnik. Jeśli jednak tego zaniechasz, odłożysz ad acta, wówczas, niestety, na długo możesz stracić szansę na realizację pomysłu, który byłby bardzo oryginalny, który wyróżniłby Cię z tłumu.
Inspirację możesz znaleźć również w swoich snach. Na powodzenie mogą liczyć zwłaszcza Ci z Was, którzy zawodowo zajmują się pomaganiem innym; lekarze, terapeuci, prawnicy, socjologowie. Niewykluczone, że wpadniesz na pomysł nieznanej dotąd metody terapeutycznej, która wykorzystując kreatywność danego człowieka pomoże mu uporać się z nie w pełni dotąd uświadamianymi problemami; poprzez proces tworzenia stanie z nimi twarzą w twarz, dzięki czemu zacznie odzyskiwać własną moc.


Strzelec

„Bez pracy nie ma kołaczy” - jak to mówią, i słusznie prawią, gdyż Tarot do końca tego miesiąca pokazuje, że - owszem - będziesz musiał zakasać rękawy, ostro wziąć się do pracy, być może nawet pokazać innym, gdzie raki zimują, jeśli będą tego bardzo ciekawi, ale to wszystko będzie dla Ciebie bardzo korzystne, bardzo opłacalne.
Na początku miesiąca mogło wydarzyć się coś, co otworzyło nową przestrzeń w Twoim życiu - czy to osobistym, czy zawodowym. Mogła to być decyzja wysokiego rangą urzędnika pozwalającego Ci, na przykład, na rozpoczęcie działalności Twojej firmy lub budowę domu. Możliwe też, że to właśnie Ty podjąłeś ostatnio ważną, dobrą decyzję. Pogratuluj więc sobie, i tak jak wspomniałam - bierz się do pracy. To, co zbudujesz teraz, będzie miało naprawdę solidny fundament i przetrwa całe lata.


Koziorożec

W ciągu tych tygodni najważniejsze będą dla Ciebie sprawy uczuciowe. Jeśli chcesz powiedzieć najbliższej osobie o czymś, co jest dla Ciebie ważne, wręcz priorytetowe dla dalszego funkcjonowania Waszego związku - zrób to. Bliska Ci osoba nie potrafi odczytywać Twoich myśli, a gdyby nawet potrafiła (i w tym momencie nie żartuję, gdyż oboje pokazujecie się jako osoby bardzo sensytywne) - chce usłyszeć to, co masz do powiedzenia; bo relacja to dialog. Jeśli się na to nie zdobędziesz, między Wami mogą zapanować „ciche dni” w sensie dosłownym, i nikt nawet nie będzie wiedział skąd się wzięły, bo przecież się nie pokłóciliście.
Nikt nie może zranić Cię bardziej niż Ty sam, bardziej niż na to pozwolisz, dlatego nie obawiaj się otworzyć. A jeśli nie wiesz, jak zacząć, zacznij właśnie od tego - że chcesz coś powiedzieć, ale nie wiesz, jak zacząć… Dopiero wówczas może się okazać, że kochający się ludzie faktycznie nie potrzebują wielu słów, żeby się zrozumieć. To, co dla Ciebie jest oczywiste, nie jest takie dla drugiego; dlatego warto i trzeba ze sobą rozmawiać.  


Wodnik

Początek miesiąca może być dla Ciebie dość labilny, w każdej dziedzinie życia, jednak stopniowo zaczniesz odzyskiwać równowagę. I zwłaszcza w sprawach finansowo - zawodowych odczujesz to, jako coś dla siebie bardzo cennego. Zastanów się jednak, czy nie za bardzo walczysz o to, żeby mieć twardy grunt pod nogami. To oczywiście jest ważne, ale czasem trzeba się zrelaksować, zaszaleć, poczuć wiatr we włosach, zatańczyć podczas deszczu :-) .Według kart będziesz kurczowo trzymać się zyskanej równowagi, tak kurczowo, że aż wpłynie to na Twój sposób myślenia, da przyzwolenie do oceniania innych z pozycji kogoś wszystkowiedzącego, spowoduje pewien rodzaj zatrzaśnięcia się w sobie.
Układ kart jest sprzyjający dla tych z Was, którzy z racji swojej pasji i / lub zawodu zajmują się słowem pisanym / mówionym, a więc są nauczycielami. pisarzami, dziennikarzami, wykładowcami, etc. Ale niezależnie od profesji pamiętajcie, żeby znaleźć swój sposób na relaks i od czasu do czasu wszystko puścić; żeby wyłączyć alarmową lampkę - jaka się później włączy, taka będzie; przecież twórcze, innowatorskie myślenie to Wasza specjalność i zawsze pomoże Wam wyjść na prostą.


Ryby

Do końca tego miesiąca spodziewaj się niespodziewanego. Nieplanowane wyjazdy, zaskakujące wizyty, zaproszenia na chrzciny z drugiego końca świata od dawno niewidzianej rodziny - to wszystko może się teraz zdarzyć. Decyzje trzeba będzie podejmować na wczoraj, ale będą miały one długodystansowe, pozytywne skutki.
Jeśli więc lubisz niespodzianki - wszystko będzie OK. Jeśli nie lubisz - zacznij lubić :-) Bo może się okazać, że gdy rano wybierzesz się po bułki do swojej ulubionej piekarni, zastaniesz zamiast niej salon fryzjerski. A w tymże salonie fryzjerskim za jakiś czas spotkasz ulubioną koleżankę z klasy, której nie widziałeś wieki temu. I tak dalej.
Jeśli grasz w gry losowe, to opcja na chybił trafił, będzie teraz dla Ciebie optymalna; najlepiej puść kupon w punkcie w którym nigdy dotąd nie byłeś, a który jak spod ziemi wyrośnie na Twojej drodze…

wtorek, 05 września 2017
niedziela, 17 stycznia 2016

Z małego puzderka, chyba atłasowego, na pewno zaś w kolorze ciemnej czerwieni, wyjąłeś pierścionek. Spojrzeliśmy na siebie i w jednej chwili powiedzieliśmy sobie wszystko, nie wypowiadając ani jednego słowa. Zacząłeś wyjmować pierścionek - wielki, niemalże dwumetrowy facet próbujący ukryć wewnętrzne drżenie, pochylił lekko głowę, a właściwie głowa sama mu się pochyliła pod wpływem napięcia nieudolnie owo drżenie maskującego, a nawet je potęgującego, wielki więc, barczysty facet o mocnym choć zawsze jakby przyciszonym głosie, teraz wyciszony już do cna, wydobywał maleńki pierścionek z małego pudełeczka, jakby to był wielki głaz, który utknął w szczelinie świata, a od tego, czy mu się to uda, czy nie, miały zależeć nasze dalsze losy. Bo i przecież zależały. Po chwili, która na zawsze zawiesiła się w wieczności, i miała do mnie powracać wiele, wiele razy na jawie i we śnie, w końcu się udało. Włożyłeś mi pierścionek na palec. A ja wyprostowałam rękę na całą długość, lekko rozchyliłam palce dłoni, żeby lepiej przyjrzeć się pierścionkowi. Nie podobał mi się. Był ze złota - w żółtym kolorze, którego nie znoszę. To żółte złoto stanowiło oprawę dla czerwonego kamienia. Kamień dla odmiany był piękny, mienił się niezwykłym, głębokim, czystym blaskiem. Tyle, że całość nie komponowała się tak, jak trzeba. Nie przejmowałam się tym jednak. Uśmiechnęłam się patrząc na niego, potem odwróciłam się i spojrzałam na ciebie. Odpowiedziałeś uśmiechem, z nieskrywaną ulgą, wiem, że bałeś się, czy pierścionek mi się spodoba. Mój uśmiech powiedział prawdę, bo kiedy znów spojrzałam na pierścionek, ten wyglądał już inaczej. Żółte złoto zniknęło, zastąpiło je takie, jakie lubię - stylizowane na stare, lekko przyciemnione. Tworzyło ażurową skrytkę, owalną i wypukłą, dla ukrytego wewnątrz niej kamienia. Ten ażur raz przywodził na myśl dalekowschodnie wzory, wydawało się, że widać w nim węże, motyle, rozmaite stworzenia, może maski, innym znów razem kojarzył się z najnowocześniejszymi wzorami geometrycznymi, matematycznymi równaniami w których zaklęta była tajemnica wszelkiego stworzenia, źródło wszechbytu. Kamień zaś uwidoczniał się dopiero wówczas, gdy poruszałam dłonią; gdy nachyliło się pierścionek pod odpowiednim kątem, nagle zaczynał on pobłyskiwać czerwonym światłem, które trudno było od razu pojąć, nikt bowiem nie podejrzewałby, że można w ten sposób wpasować kamień w pierścionek; wszystkie kamienie we wszystkich pierścionkach znanych ludzkości prezentowały się zawsze ostentacyjnie, wypinały się, nadymały sobą, te najmniejsze i największe, te szlachetne i te mniej... A tu taki figiel. Pierścionek był piękny. Magiczny; to była żywa, nieskalana, stara jak świat, magia. Wspięłam się na palce, objęłam cię za szyję, a ty uniosłeś mnie do góry.
  - Musiał być robiony na zamówienie - powiedziałam cicho prosto w twoje ucho. - Nie ma możliwości, żeby istniał na świecie drugi taki pierścionek.
  - Narysowałaś go kiedyś, pamiętasz?
  W pierwszej chwili nie wiedziałam o czym mówisz i już miałam prosić cię o wyjaśnienie, gdy nagle przypłynął do mnie obraz sprzed lat: siedziałam na jakimś obłędnie nudnym i w związku z tym również ciągnącym się w nieskończoność, wykładzie na uniwerku, i nie chcąc usnąć, narysowałam, zaprojektowałam ten pierścionek.
  Pokazałam ci go wtedy. A może w innym czasie, kto to wie?
  - Mogłabym być projektantką biżuterii, nie sądzisz? - zapytałam, śmiejąc się. To miał być trochę żart, trochę nie. Kiedyś marzyłam o takiej pracy, ale zrezygnowałam z tego marzenia, z wielu różnych powodów. A może nie chciałam tego wystarczająco mocno? Może bałam się, że nie okażę się dość dobra? Albo... Marzenie jednak nie całkiem się rozpłynęło. Stałeś przecież wtedy przede mną z moim projektem w ręku, nagle dziwnie zamyślony. Wyglądałeś jak ktoś, kto wpadł na pewien pomysł, ale był tym tak zaskoczony, że wydawało się, iż to pomysł wpadł na niego, przechwycił go, mówiąc - to ja, to mnie szukałeś, choć o tym nie wiedziałeś.
  - Mogę to wziąć? - zapytałeś.
  Pamiętam, jak bardzo się zdziwiłam i jednocześnie ucieszyłam. Nie zapytałam po co ci mój projekt, choć wydawało się, że takie pytanie powinno paść, że aż się ono prosi, aby je postawić, ale byłam zbyt szczęśliwa, że podoba ci się to, co zrobiłam, aby myśleć o jakichkolwiek powinnościach.
  - Jasne - odpowiedziałam, z trudem opanowując się, żeby nie podskoczyć do góry z radości, zupełnie, jakbym była małą dziewczynką.
  I oto miałam go teraz na palcu. Po niewielkiej modyfikacji, która nastąpiła natychmiastowo, spontanicznie i samoistnie, a potem jeszcze znalazła swoją przyczynę we wcześniejszym wydarzeniu, uzasadniła samą siebie, wskazała na swoje pochodzenie, zapuściła korzenie w głąb.
  Taki rodzaj tłumaczenia, wizualnego i równocześnie charakteryzującego się niepodważalną logiką, dopasowującego do siebie poszczególne elementy, znałam również z przebywania na jawie. Nigdy mnie ono nie oszukało. Tu, gdzie teraz byłam, śniąc świadomie, mogłam zrobić o wiele więcej - przemienić kształt, który mi się nie podobał w taki, który bez reszty mnie zachwycił.   
  Zupełnie tak, jakby tutaj, w tej przestrzeni w której sen i świadomość przenikają się, tworząc tym samym nowy rodzaj energii, nową jakość, ta osławiona, wolna wola, przejawiała się najsilniej. Dziwne, prawda? A może jednak nie?

czwartek, 23 lipca 2015

u nieba bram zapomniałam kodu dostępu


Bramy nieba do których potrzebny jest kod dostępu nie są, oczywiście, portalem duchowym, lecz astralnym, ponieważ przejście na poziomie duchowym dokonuje się poza czasoprzestrzenią. Natomiast astral faktycznie - wymaga dodatkowych akcesoriów, rytuałów, etc. Kodów dostępu. Zapomnienie więc w takim przypadku owego kodu dostępu, po pierwsze, jest informacją, gdzie tak naprawdę znajduje się podmiot liryczny mojego jednowersowego haiku - tudzież adept sztuki tajemnej, magicznej, oraz - co równie ważne - jest przejawem najwyższej ochrony, światłem "stop" nie pozwalającym iść dalej. Oczywiście, niedoświadczony adept może sobie ów kod "przypomnieć", czyli de facto sforsować astralny portal, biorąc go za coś innego niż to, czym on jest i na dodatek, o ironio, będąc z tego dumnym.
Cena za taki czyn jest wysoka. Adept będzie bowiem musiał zapłacić za brak zrozumienia, brak świadomości rozróżniającej, i tym samym za, również nieświadome, złamanie ustalonych odgórnie praw energetycznych. Ponadto przekraczając taki portal, dość szybko zorientuje się, że o ile wejście do niego, przy wykorzystaniu tego, co brał za swój niebywały spryt i paranormalne moce, było możliwe, o tyle wyjście okaże się nieporównywalnie trudniejsze. Astral bowiem sam w sobie zawsze pragnie nasycić się energią i stoi tu ponad tym, co człowiek nazywa moralnością. Tam nie ma dobra i zła.
Portal utkany od samego początku z iluzji (zrodzonej na skutek braku doświadczenia i jednocześnie buty adepta) nie będzie mógł siłą rzeczy być również "wyposażony" w możliwość wyjścia, gdyż nie będzie takowej w umyśle zabłąkanego adepta, nierozumiejącego, że sam jest twórcą zafałszowanej sytuacji w jakiej się znalazł i w związku z tym nie ma prawa oczekiwać, że wyjście z tej opresji w jakiejkolwiek formie zaistnieje na zewnątrz, niezależnie od niego. Wyjdzie on z owej swoistej pułapki dopiero wtedy, gdy to pojmie; jeśli to pojmie. Zapomnienie rzeczonego, czy też raczej - rzekomego - kodu dostępu jest tu więc, jak widać, zakamuflowanym błogosławieństwem.
  
poniedziałek, 30 marca 2015

Ezoteryka jest wiedzą, która opiera się na umiejętności odczytywania rzeczywistości fizykalnej - materialnej poprzez Ducha - poprzez jego przesłania zawarte w znakach i symbolach w tejże rzeczywistości przejawiających się, występujących i wbrew pozorom - ogólnie dostępnych, lecz dostępnych tylko dla tych, którzy tę umiejętność w sobie pielęgnują, pamiętają o niej, dbają by ciągle była poruszana, wzbudzana, poprzez różne zdarzenia, obserwacje i doświadczenia z ich życia. Można przyjąć, że skoro ową umiejętność ma choć jeden człowiek na świecie, ma ją i drugi, trzeci, a zatem jest to zdolność człowiekowi przynależna. Niektórzy jednak ludzie tak skutecznie ją w sobie tłumią, tak usilnie się jej wypierają i za wszelką cenę starają się nie dopuścić jej do głosu, iż wydaje się, że ta umiejętność w żadnym stopniu ich nie dotyczy.
Praktyczne zaś wykorzystanie tej umiejętności, umiejętności dostrzegania w codziennej rzeczywistości przejawów Ducha, to magia. Magia, która nie zna wieku, która zawsze jest współczesna, gdyż wynika z samej natury rzeczy, z potencjału w niej zawartego. Dlatego tak bardzo śmieszą mnie i zdumiewają poglądy typu "magia to przeżytek", "tam, gdzie jest postęp techniczny nie ma miejsca na magię", itp. Nie byłoby żadnego wynalazku, postępu, odkrycia, gdyby człowiek nie potrafił uchwycić Ducha w materii, a następnie uwolnić go tj. aktywować go w taki sposób, jaki jest mu w danej chwili najbardziej potrzebny. Ktoś, kto nie potrafi tego dostrzec, jest zwykłym ignorantem. Ignorant z przynależnymi mu z kolei klapkami na oczach jest niestety niebezpieczny - szkodliwy nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Pewność z jaką zwykle przekazuje to, co dla niego samego jest objawieniem, udziela się i nie pozostawia innym ludziom, w danej chwili słabym i szukającym swojej drogi, wolnej przestrzeni na zastanowienie, wpędzając ich w takie same ograniczenia, jakich wyznawcą i zarazem antytwórcą, jest rzeczony ignorant.

środa, 13 sierpnia 2014

"Nie będę się martwił, jeżeli okultyzm i magja powrócą do nauki; powiem więcej: one naukę odrodzą."

 Dr Julian Ochorowicz


link

środa, 23 lipca 2014

Projektowanie kart Tarota przypomina pisanie wierszy - niektóre z nich pojawiają się już gotowe, tak jakby w odległych zakamarkach umysłu czekały tylko na to, żeby móc się wreszcie ujawnić. Przedtem zaś tak długo chodzą za tym przez kogo postanowiły wydostać się na światło dzienne, tak uporczywie i cierpliwie zarazem siedzą mu w głowie, aż w końcu spisze je takimi, jakimi są, jakby z jakiejś niewidzialnej tablicy. Inne zaś krystalizują się, powoli, stopniowo wychodzą z ukrycia, z niepewności własnej, przymierzają różne kształty, wcielenia, niczym kobieta, która szykuje się na randkę - przebiera, wybiera, dopasowuje, odrzuca, zestawia - nie dlatego jednak, iż jest kapryśna, niezdecydowana etc. lecz dlatego, iż tak naprawdę wie, że gdzieś w swoich zasobach ma strój w którym będzie czuła się doskonale, a tym samym - również tak wyglądała. Czy więc sama przed sobą odgrywa przedstawienie, przymierzając co i raz inne ubrania, próbując coraz to innych wcieleń? Bynajmniej. To podświadomość łączy się się w ten sposób ze świadomością. To moc uczy się siebie; uruchamia się tutaj proces, który ma uzewnętrznić to, co gra wewnątrz, ale tak, żeby nie zdradzić od razu nazbyt wiele, równocześnie jednak powiedzieć tyle, ile by się chciało, lecz bez narzucania się. Życie często bywa tańcem na linie.
Podobnie z kartami. Niektóre ściąga się - sprowadza poprzez wszystkie poziomy wtajemniczenia w jednej chwili, a właściwie nawet nie sprowadza, co same przychodzą. Inne - szukają swojego kształtu, który dokładnie tak, jak w przypadku tych poprzednich, ujawniających się natychmiastowo w całości, też już jest tak naprawdę od dawna gotowy, jednak do zaistnienia potrzebna jest gotowość obopólna, zewnętrzna i wewnętrzna. Tak, że de facto, to, co wygląda na poszukiwanie jest także ujawnianiem się - tyle, że w innym tempie.
Zasadnicze pytanie, jakie się tu pojawia - czy się stwarza, czy jest się stwarzanym, czy się kreuje, czy jest się kreowanym, czy jest się podmiotem czy przedmiotem we wspomnianym procesie - z oczywistych względów może służyć tylko i aż gimnastyce umysłu.

wtorek, 07 stycznia 2014

"Od słów ważniejsza jest stojąca za nimi energia."

Cesar Millan

niedziela, 22 grudnia 2013

Pisanie to czysta magia, wydobywanie siebie z siebie, z najbardziej utajonych zakątków, regresing bez niepożądanych świadków, akt niejednokrotnie mocno mediumiczny.
W połączeniu zaś z projektem, który od swojego twórcy wymaga sięgnięcia w głąb duszy, a takowym jest tworzenie własnej talii Tarota, staje się to szczególne widoczne i odczuwalne. Ten bowiem projekt, bardziej niż jakikolwiek inny udowadnia, że czas nie istnieje. W trakcie pracy nad talią przychodzą do człowieka wspomnienia ilustrujące daną kartę, wrażenia, doświadczenia, które kiedyś były jego udziałem, na planie realnym, wizualnym, lub onirycznym. Zaraz jednak okazują się być nie tylko echem tego, co już (niby) się wydarzyło, lecz również proroctwem, żywą przepowiednią, przywołaniem tego, co dopiero ma się zmaterializować w świecie fizykalnym. To, co, jak się wydawało, należy już do przeszłości, stanowi zamknięty rozdział, nagle odsłania swój nowy wymiar, a tym samym nowe znaczenie poprzez które na nowo realizuje się i urzeczywistnia.
Bo, jak wspomniałam, czas nie istnieje - to również ważna uwaga dla wszystkich, którzy podczas Tarotowych konsultacji, zaczynają swoje pytania od słowa: "Kiedy...?" Odpowiedź na to jest właściwie jedna - wtedy, kiedy będziesz na to gotowy, kiedy zrobisz temu miejsce, nie wcześniej ani nie później.

wtorek, 08 października 2013

"Informacja zawsze szuka ujścia."

"Elementary", reż. Michael Cuesta



Kiedy robisz cokolwiek, nieważne, czy w mikro - czy w makroskali, cały wszechświat podpowiada ci, czy to jest dla ciebie dobre, czy też nie. Autobusy nie podjeżdżają wówczas, gdy tak bardzo chcesz już być w umówionym miejscu, światła na skrzyżowaniu za nic nie chcą się zmienić, choć w trudnym do zniesienia napięciu czekasz, żeby wcisnąć pedał gazu, zmienić biegi i popędzić tam, gdzie - jak się wydaje - czeka na ciebie twoje przeznaczenie... Potem docierasz na miejsce i potwierdza się to, co było ci mówione - tutaj tylko stracisz czas...
Albo dzieje się wręcz przeciwnie - zmierzasz dokądś danego dnia, a cały świat otwiera się przed tobą - razem z autobusem / tramwajem zjawiasz się na przystanku, jakby zadziały się jakieś czary, jedziesz niespiesznie samochodem, a światła zmieniają się na skrzyżowaniach z czerwonych na zielone, ledwo do nich podjeżdżasz... Cały świat zdaje się mówić: "Tak, to tutaj, zapraszam"... Docierasz tam, gdzie nie spodziewałeś się cudów; a właśnie wtedy zaczynają się one dziać. Cała droga, jaką przebyłeś, mówiła o tym przez cały czas.
Albo któregoś dnia zostawiasz za sobą "cały ten zgiełk" i wchodzisz do lasu. Po nic. Bo masz dość. Chcesz się oderwać. Chcesz zapomnieć i chcesz, żeby o tobie zapomniano. Idziesz, nie szukając sensu, ani celu, nie patrząc na drogę. Tracisz poczucie czasu i nagle spotykasz starszego człowieka zbierającego grzyby. Zagadujesz go o nie, choć nic cię one nie obchodzą, nie znasz się na nich, nie potrzebujesz ani ich ani żadnej o nich wiedzy. Chcesz tylko zakotwiczyć się w dookolnej przestrzeni, chcesz usłyszeć swój głos, siebie, właśnie w tym lesie, zwracającego się do zupełnie obcego człowieka, o którym jedno zakładasz z dużą dozą prawdopodobieństwa - mianowicie to, że nigdy więcej się nie spotkacie. To daje ci nieuświadomione do końca poczucie wolności, ulgi, to pozwala na oddech. I wówczas właśnie na swoje pozornie banalne stwierdzenie: "A, bo wie pan, ja to nigdy jakoś grzybów nie widzę", które nieoczekiwanie wyrzucasz z siebie po serii krotochwilnych pytań i odpowiedzi, jakie wymieniliście, słyszysz od tego starszego człowieka, patrzącego na ciebie, przenikliwie, a jednocześnie ciepło, dziwnie błyszczącymi, błękitnymi oczami: "Trzeba wiedzieć, gdzie patrzeć". I twój świat się zatrzymuje. Bo to jest informacja, jaka była ci potrzebna od dawna. Bo to ona wprowadziła cię do tego lasu, choć wydawało ci się, że uciekasz do niego przed wszystkim i przed wszystkimi. A ona właśnie tam już była, czekała. Czekała, zanim jeszcze do końca sformułowała się w tobie potrzeba jej uzyskania. Czekała, zanim w ogóle się tu pojawiłeś...Tu; na tym świecie.
Robisz po tym kilka kroków i uświadamiasz sobie, że tak bardzo przeniosło cię gdzieś indziej, iż nie powiedziałeś temu starszemu człowiekowi "do widzenia". A przecież wypadałoby, poza tym chcesz na niego jeszcze raz spojrzeć, upewnić się, że to co się stało, stało się naprawdę. Chcesz mu nawet powiedzieć więcej - jak było dla ciebie ważne to, co usłyszałeś...Choć wiesz, że to się nie uda, że nie znajdziesz w sobie takich słów. Ale "do widzenia" - może być przy okazji zwyczajnie, po ludzku, przyjazne... Odwracasz się, rozglądasz. Nigdzie nie widzisz starszego człowieka. Szybko tłumaczysz sobie, że pewnie staruszek był bardzo żwawy i dał kilka dużych kroków w głąb lasu, w jego nieznane ci, gęste ostępy. To twój racjonalny umysł błyskawicznie rzuca ci koło ratunkowe; i tak jest dobrze, na ten moment tak musi być. Ale informacja, którą uzyskałeś, w tobie pozostała. Bo "informacja zawsze szuka ujścia" - i tak się dzieje w każdym z nieustannie przenikających się światów.
Z upływem czasu zaczynasz rozumieć, że nic w tym spotkaniu nie było przypadkowego, że w ogóle nie ma przypadków, że byłeś i jesteś prowadzony, choć jednocześnie nikt i nic nie narusza tutaj twojej wolnej woli. I że nie ma w tym nic z paradoksu.
Przychodzi też w końcu dzień, kiedy na myśl o tym, gdzie zniknął wówczas starszy człowiek, uśmiechasz się lekko do siebie. Ten uśmiech zaś, niezależnie od ciebie, daje innym znać, że wiesz więcej. Ale jedyne, co im wówczas możesz powiedzieć i poradzić, to to, żeby odnaleźli swój las. Tam będzie czekał na nich ich Mędrzec. A to w jakiej postaci go ujrzą i to, co od niego usłyszą, będzie już tylko zależało od tego na jakim poziomie akurat będą się znajdowali...

sobota, 13 sierpnia 2011

Żeby zmienić swoje życie (oczywiście, jeśli taka zmiana jest postrzegana jako upragniona / potrzebna / konieczna) czasem potrzeba wielu, wielu lat.
Ale tak naprawdę wszystko, cały proces rozpoczyna się i jednocześnie kumuluje w jednej, jedynej myśli - "chcę zmienić swoje życie".
Pozostań z tą myślą przez chwilę, pobądź z nią i w niej. Pozwól, żeby wypełniła ciebie całego, twój umysł, każdą komórkę twojego ciała. Nie dywaguj, nie zadawaj pytań, nie oddawaj się wątpliwościom ani nadziejom. Niech ta myśl cię wypełni, niech się w tobie umocni.
Za jakiś czas, może po kilku minutach, godzinach, tygodniach po raz pierwszy usłyszysz od kogoś lub przeczytasz gdzieś zdanie, które będzie niczym znak pokazujący ci w jakim kierunku masz teraz iść. Z upływem czasu tych znaków będzie coraz więcej. Odczytując niektóre z nich będziesz przeżywać olśnienia i uniesienia, inne wywołają u ciebie wewnętrzne wzdrygnięcia, odruchy niechęci, przy jeszcze innych wzruszysz obojętnie ramionami... Będziesz uczyć się siebie od nowa w sposób całkowicie naturalny.  
Nie wszystkie nowe etapy Drogi będą należały do najłatwiejszych na świecie, inne wręcz będą wydawały ci się stratą czasu. Możesz też mieć wrażenie, że to wszystko jest ułudą, że stoisz w miejscu, że nigdzie nie wyruszyłeś. Ale już w następnej chwili, gdy tylko rozejrzysz się wokół siebie, zorientujesz się nagle, że przecież znajdujesz się w miejscu w którym nigdy przedtem nie byłeś, że krajobraz, który cię otacza jest ci zupełnie nieznany. A i ty sam jesteś teraz kimś innym niż byłeś dotąd. Zmiana bowiem rozpoczęła się w twoim wnętrzu, uwolniona energia przemieniła to, co cię otaczało, po czym wróciła do ciebie, "mówiąc": "popatrz, czego dokonałeś, bądź z siebie dumny". Rozpoznasz więc siebie samego na nowo, urodzisz się na nowo - bo to przecież były narodziny, jak każdym innym towarzyszyły im zarówno ból, jak i radość, czasem trudno było rozróżnić jedno od drugiego.
Nikt ci już tego nie odbierze, choć z pewnością niejeden będzie próbować. Jednak raz uwolniona energia jest już nie do zatrzymania, choć działa na bardzo subtelnych, (pozornie) niezauważalnych poziomach.
Nazwij to magią.
Nazwij to swoją własną naturą.
Obie nazwy są jednakowo adekwatne.

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Mój poprzedni blog
Jeśli chcesz współpracować ze mną - w dziedzinie literatury, ezoteryki lub w innej, która będzie interesująca dla Ciebie i dla mnie; jeśi chcesz podzielić się ze mną przemyśleniami na tematy, które poruszam na swoim blogu...
Moje publikacje
Moja sztuka teatralna
Tagi
(C) Copyright by Anna Goluba  PustaMiska - akcja charytatywna