Anna Goluba
sobota, 16 października 2010

Jesienny spacer -

Drogę przecinają
Cienie drzew


piątek, 15 października 2010

Szymborska -

W lekkich wersach
Granaty do rozrywania schematów
I czarny humor
Na otarcie łez 



Po nocnym koszmarze

Jasny świt
Cud, wart odnotowania


czwartek, 14 października 2010

Jesienny świt...

Morze rozlewa się
Gęstą mgłą


Nieodgadniony horyzont...
Mgła
Szumi morzem


Mglisto...

Z miejsca, gdzie
Jeszcze wczoraj stała
Wodna zjeżdżalnia,  
Skrzypnięcie 


środa, 13 października 2010

Ile to już czasu

Minęło od naszego rozstania?...
Na powierzchni jeziora
Unoszą się kolejne,
Pierwsze liście

poniedziałek, 11 października 2010

Nocne ognisko -

Wpatrzeni w płomienie
Wyruszamy w różnych kierunkach



Pustynia -

Przestrzeń uwolniona
Od oczekiwań 


piątek, 08 października 2010

Te nasze dogłębnie przemyślane plany

Na bliższą i dalszą przyszłość...
Latawiec, nagle wypuszczony z rąk
Zyskał nieznaną wcześniej
Wolność 


czwartek, 07 października 2010

Stary ogród -

Na świerkowych gałęziach
Jarzębinowe korale 


środa, 06 października 2010

Z zamyślenia

wyłania się
niewyraźnymi zarysami...
fragmentarycznie.

Jasny punkt znienacka
zapala się
w rozlanych wszem i wobec ciemnościach
i znienacka gaśnie,
lecz wiadomo, że powróci;
czasem po kilku chwilach
już w ramach gotowej
nie wiedzieć skąd
nagle wziętej całości...
 
Czasem po kilku dniach,
miesiącach,
latach,
ale powróci na pewno,
żeby wpisać się w wiersz
jednym ruchem ręki,
zwykle -
lecz nie jest to regułą -
nanoszącej nań
jeszcze kilka gorączkowych
skreśleń i poprawek
tak naprawdę również
odgórnie wpisanych w te dziwne zmagania,
kiedy to, co dotąd nieuświadamiane
nagle domaga się zaistnienia.

Wybiera więc dla siebie stosowne narzędzie,
które w podarowanych mu również znienacka
chwilach wytchnienia
chętnie lecz bez narzucania się,
częstokroć
dla podkreślenia własnej niezależności
i niewymuszonego luzu
mając przy tym założoną nogę na nogę,
rozprawia o wolnej woli
z równie wolnymi jak ono samo słuchaczami.

poniedziałek, 04 października 2010

Między jednym zdaniem

pozornie niedbałym
i drugim
nieświadomym własnego znaczenia
wymknęły się
słowa prawdy;
rozsypały się
niczym diamenty,
rozpękły
od niepojętej, odśrodkowej siły,
której imienia
próżno szukać w słownikach.

Nagle tak lekkie.
Uwolnione raz na zawsze.
Przemieniające każdy
napotkany po drodze atom.


Przedświt

Nasze dłonie
Wciąż splecione 



Jaka cisza...

Gwiazdy połyskują
W jeziorze 



Bezsenność -

Poprzez drżące fale
Przenika głębinowy mrok 


niedziela, 03 października 2010

Nowe kolczyki -

Nagle w lustrze Arabka
Lecz dziwnie znajoma 



Deszczowo...

Kontury łagodnieją 


| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Mój poprzedni blog
Jeśli chcesz współpracować ze mną - w dziedzinie literatury, ezoteryki lub w innej, która będzie interesująca dla Ciebie i dla mnie; jeśi chcesz podzielić się ze mną przemyśleniami na tematy, które poruszam na swoim blogu...
Moje publikacje
Moja sztuka teatralna
Tagi
(C) Copyright by Anna Goluba  PustaMiska - akcja charytatywna